Sygnały, że mąż cię już nie kocha. Zanim definitywnie przekreślisz wasz związek, musisz mieć pewność, że mąż stracił już resztki miłości, którą cię obdarzał. Poniżej sygnały, które powinny zapalić u ciebie czerwoną lampkę: Nie rozmawia z tobą. Nie spędzacie wspólnie czasu.
zapytał(a) o 18:42 Moja mama mnie nie kocha. Co robić. ? Wiem, że mnie nie kocha, bo mówi, że jestem głupia, drze się na mnie i wgl . Mam starszą siostrę i zawsze ona jest ważniejsza . Ja gorszej mamy nie widziałam! ( mówię to, ale nie chcę obrazić swojej matki. ) Kocham ją, a ona mnie tak traktuję. Pomocy . PS: Nie piszcie ,że mam z nią pogadać, bo to nic nie da, gadałam z nią nie raz i dalej to robi! :(((((((( Ostatnia data uzupełnienia pytania: 2011-04-26 18:42:46 Odpowiedzi blocked odpowiedział(a) o 18:43 to powiedz to tacie albo idz do księdza Mari7 odpowiedział(a) o 18:27 Ja też mam taki sam problem tyle że nie drze się tylko co chwilę ważniejsza jest moja starsza siostra .Jak wraca do domu z pracy to o hej X (nie podam imienia) ja mówię hej HEJ! a ona nic :/ zabiera ją co chwilę , i nie mam co robić przez wakacje jedynie to granie na kompie które matka zabiera mi bo mówi że za dużo siedzę przed kompem :/Nie stety nie pomogą Ci bo sama nie wiem co zrobić ♥ єνιℓ ♥ odpowiedział(a) o 17:39 zadzwoń pod telefon zaufania i się wyżal, oni Ci tam pomogą 116111 - bezpłatny numer . Uważasz, że ktoś się myli? lub
Mama nigdy mnie nie chwali jedynie komentuje, jeśli coś zrobię z własnej woli to szuka zaczepki czego nie zrobiłam. Kiedy chce coś dobrze ona zawsze odwróci to tak żeby było na moją niekorzyść. Mam raczej dobre oceny, chodzę na liczne konkury, rozwijam pasję a ona krzyczy, że jestem leniem, nic robię, nie pomagam jej, nie uczę
Czasem koniec związku przychodzi naturalnie. Możesz to przewidzieć. Od jakiegoś czasu w waszym związku nie dzieje się najlepiej? Może to chwilowy kryzys, choć równie dobrze niepokojące zachowanie partnera może zwiastować poważniejsze następstwa. Bywa, że nawet pary, które przez lata były szczęśliwe decydują się na rozstanie. Powody miewają różne, jednak jednym z tych najczęściej spotykanych jest po prostu wypalenie się uczuć. Ale skąd masz wiedzieć co tak naprawdę się święci? Wystarczy, że zaczniesz baczniej przyglądać się poczynaniom twojego partnera. Pewne jego zachowania dadzą ci wskazówki do określenia problemu. Aby ci pomóc, przygotowałyśmy listę 5 sygnałów, które wskazują na to, że miłość twojego faceta do ciebie już się wypaliła. SYGNAŁ CZWARTY – KPI Z CIEBIE PRZY ZNAJOMYCH Gdy zamiast czułych słówek i komplementów słyszysz od niego już tylko wyrzuty i drwiny pod twoim adresem (nawet przy osobach trzecich), możesz mieć pewność, że facet ma ciebie już dość. Na jego tapetę może trafiać wszystko od twojej pracy, przez kulinarne zdolności czy hobby, aż po rodzinę. Jeśli twój partner ewidentnie przestał cię szanować nie pozwól mu na to i sama skróć jego `męczarnie`. Zobacz także: Jak zachowuj się mąż, który nie kocha? SYGNAŁ DRUGI – NIE TĘSKNI Dawniej nie mogliście przeżyć bez siebie ani minuty i obsypywaliście się setkami SMS-ów i maili, gdy choć na chwilę przyszło się wam rozdzielić, a teraz nie kontaktujecie się często, nawet gdy któreś z was wyjeżdża? Co więcej, zupełnie nie interesuje go co u ciebie słychać, a rozmowę na codzienne tematy traktuje jak zło konieczne, które trzeba `zaliczyć`, żeby potem mieć święty spokój? Nie chcemy cię martwić, ale jeśli na powyższe pytania odpowiedziałaś twierdząco, powinnaś wiedzieć, że ukochany nie szaleje już za tobą, a jego miłość do ciebie to w zasadzie przeszłość. SYGNAŁ PIĄTY – MA TAJEMNICE Choć oskarżenie o zdradę to poważny zarzut, zwykle to ten sygnał jest początkiem rozważań na temat kondycji związku. I słusznie, bo kobieca intuicja często podpowiada nam dobrze. Jeśli twój facet wieczorami odbiera tajemnicze telefony i wychodzi z mieszkania, pisze dużo SMS-ów (a nie miał tego w zwyczaju) i nie wraca do domu jeszcze długo po skończeniu pracy, masz prawo przypuszczać, że coś jest nie tak. Nawet jeśli u swojego mężczyzny zaobserwowałaś któreś z powyższych zachowań, nie załamuj się od razu. Kluczem jest tu szczera rozmowa, dzięki której wyjaśnicie sobie wszystkie nieporozumienia. Potem możecie zdecydować, co dalej z waszym związkiem. Jeśli stwierdzicie, że chcecie go ratować – próbujcie! Szkoda bowiem od razu sie poddawać. A kto wie, może wasza miłość odrodzi się na nowo, ze zdwojoną siłą? SŻ SYGNAŁ TRZECI – NIE JEST JUŻ O CIEBIE ZAZDROSNY Kolejnym znakiem, który powinien cię zaniepokoić, jest zupełna obojętność twojego faceta wobec innych kręcących się wokół ciebie mężczyzn. Dodatkowo, jeśli był o ciebie dawniej szaleńczo zazdrosny, to takie zachowanie nie wróży dobrze waszej wspólnej przyszłości. SYGNAŁ PIERWSZY – UNIKA ZBLIŻEŃ Kiedy facet stroni od seksu to wiedz, że coś się dzieje. Brak czułości z jego strony jest jednym z podstawowych sygnałów, który powinien włączyć czerwoną, ostrzegawczą lampkę w twojej głowie. Oczywiście, czasami ma on swoje powody – jest przemęczony lub zestresowany sytuacją w pracy. Jednak, gdy twój partner odpycha cię bez wyraźnego powodu, zacznij jeszcze uważniej obserwować jego zachowanie wobec ciebie. Ta strona używa plików cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies. Nie pokazuj więcej tego powiadomienia
Cześć jestem nowa na tym portalu, Mam tylko jeden problem. Dowiedziałam się że moja siostra mnie nie kocha, Mam 12 lat a ona 6 lat. Więc tak dziś rano o 6:00 Grałam sobie na tablecie no i weszła moja siostra i spytała czy może posiedzieć na laptopie, Powiedziałam że nie bo jest zbyt gorący i musi wystygnąć, Wtedy usłyszałam
Kobiety mają bardzo rozwiniętą intuicję i zmysł obserwacji. Dlatego gdy pojawia się myśl "mąż mnie nie kocha" jest ona efektem dostrzegalnej zmiany w małżeństwie. Jak sprawdzić, czy mąż jeszcze pała do ciebie uczuciem, i co robić, gdy pojawiają się problemy? Natrętna i bolesna myśl "mąż mnie nie kocha" pojawia się u wielu kobiet, zarówno w małżeństwach z krótkim, jak i długim stażem. Małżeństwo jest rodzajem stabilizacji, w której rytm życia wypracowany jest przez oboje małżonków. Na swój sposób oczywiste są zmiany zachowań między małżonkami, którzy przyzwyczaili się do swojego towarzystwa. Znikają motylki charakterystyczne dla początków relacji, jednak po zauroczeniu pozostaje miłość i to ona jest fundamentem małżeństwa pozwalającym mu trwać nawet do końca życia. Nie każde małżeństwo przechodzi niestety próbę czasu. Rutyna życia, monotonia, codzienność związana z obowiązkami i stresem oraz brak czasu lub uwagi dla małżonka sprawiają, że uczucie się wypala. Co robić w takiej sytuacji i jak rozpoznać, że mąż już cię nie kocha? Zobacz także: Małżeństwo z rozsądku - kto i dlaczego się na nie decyduje?Mąż mnie nie kocha - skąd bierze się taka myśl? Gdy myślisz "mąż mnie nie kocha", najprawdopodobniej jest to wniosek, jaki nasuwa się, gdy dostrzegasz wyraźne zmiany w związku. Czasami jednak trudno jest na początku określić, skąd bierze się takie przekonanie i co dalej robić. Często pierwszym sygnałem skończonej miłości jest uczucie zaniedbania. Dostrzegalny jest brak zaangażowania w różne aspekty życia małżeńskiego. Da się odczuć brak szacunku i zainteresowania drugiej strony. Widoczne są też zmiany w codziennym zachowaniu męża. Niektóre sygnały są bezsprzeczne. Jeśli mąż nie rozstaje się z telefonem, ukrywa SMSy i Messengera, pojawia się w miejscach, w których miało go nie być albo na odwrót, to wniosek jest oczywisty. W jego życiu pojawił się ktoś inny. Czerwona lampka powinna zapalić się w momencie, gdy mąż nie okazuje szacunku. Staje się opryskliwy, pozwala sobie na bezczelne komentarze dotyczące również twojego wyglądu i niepoparte konstruktywną krytyką. Albo reaguje zupełnie odwrotnie - dojmującą obojętnością. Nie daj sobie wmówić, że przesadzasz, wyolbrzymiasz lub szukasz problemu, gdy twoje uczucia wynikają z konkretnych zachowań. Warto poznać przyczynę problemu. Obserwacja powinna dać obraz tego, co się właściwie dzieje. Dobrze jest podjąć próbę rozmowy i poinformowania o swoich obawach. Niejednokrotnie mężowie zamykają się w sobie, gdyż często w ten sposób próbują poradzić sobie z problemem, który nie ma związku z żoną, jednak jego wycofanie odbija się na jej samopoczuciu i budzi wątpliwości. Zobacz także: 5 sposobów na udane małżeństwo. Te badania nie pozostawiają wątpliwościKiedy nie należy się martwić o miłość małżonka? Mężczyźni są równie wrażliwi jak kobiety. Wpaja się im jednak inne wzorce zachowań, które nakazują radzenie sobie z problemem samodzielnie. Często mężowie nie chcą martwić swoich żon sytuacjami, jakie sprawiają im trudność. Żony z kolei pragną dzielić się swoimi emocjami i trudnościami. Jeśli one to robią, to w ich rozumieniu mężowie też powinni. Gdy one wyjawią swoje uczucia i przedstawią problem, oczekują tego samego od mężczyzny. Działa to jednak odwrotnie - mężczyźni mają tendencję do wycofywania się. Zwłaszcza pod naporem kobiet, które chcąc rozwiązać problem, uzewnętrzniają się, co stanowi dodatkowe obciążenie dla mężczyzn. Oczywiście dzieje się tak bez wiedzy żon. Nie wiedzą, że ten mechanizm tylko pogłębia przepaść między małżonkami. Mężowie parający się z problemem, przytłoczeni emocjami żony zaczynają odczuwać jeszcze większy lęk przed zranieniem jej. Mężowie milczą, gdy czują, że zawiedli, sprawili przykrość. Nie znaczy to, że już nie kochają. Przeciwnie. Twój mąż z miłości chce uchronić cię przed swoimi problemami. Gdy takie sytuacje mają miejsce, trzeba dowiedzieć się, co stanowi problem. Zobacz także: Mężczyźni o tych imionach to najgorsi mężowie. Małżeństwo z nimi to błądMąż mnie nie kocha - dowiedz się, czy nie mierzy się z problemami Mężom bardzo często towarzyszy wiele lęków i niepewności. Związane są one z obawą przed porażką, przed staniem się bezużytecznym, przed samotnością oraz zależnością. Tym bardziej boją się przyznać do swoich słabości przed żonami, ponieważ nie chcą być tak przez nie postrzegani. Nie wszystkie te lęki są wynikiem niestałości małżeństwa. Mogą wynikać z problemów w pracy, ze zdrowiem, problemów z rodzicami czy teściami, a nawet z kumplami. Chcąc dowiedzieć się, z jakim problemem mierzy się mąż, należy wykazać się ogromną wyrozumiałością. Bez oceniania i porad, o które nie prosił lub nawet pretensji o trzymanie problemu w sekrecie. Prawdopodobnie mąż potrzebuje wsparcia. Warto wtedy po prostu zapytać, jak możesz mu pomóc. Czasami jego prośby o formę wsparcia mogą wydawać się żonom niewystarczające, ale warto uszanować te potrzeby. Zobacz także: Odnowienie przysięgi małżeńskiej. Jak wygląda?Mąż mnie nie kocha - sygnały ostrzegawcze Są sytuacje, gdy zmiana zachowania męża jest ewidentna i wskazuje na problem w małżeństwie. Jest wiele sygnałów świadczących o wygasającym uczuciu. Na co zwrócić uwagę? Nie rozmawia z tobą, zanika więź Wasze rozmowy sprowadzają się jedynie do listy zakupów. Nie wiecie, co u was słychać, ani co myślicie na dany temat. Jemu nie zależy już, by podzielić się z tobą przemyśleniami, ani nie dąży do poznania twoich odczuć. Nie pyta, ani nie angażuje w twoje sprawy Przestał pytać o to, jak mija ci dzień, jak się czujesz. Nie wie, co się działo u ciebie w ciągu dnia, co robiłaś w pracy lub z jaką trudnością się mierzyłaś. Jego czujności umyka twoje zmęczenie oraz potrzeba uwagi. Nie interesują go obowiązki domowe Zaniedbał sprawy domowe - rachunki, zakupy, gotowanie, sprzątanie, opiekę nad dzieckiem. Zrzucił je na ciebie, bo wie, że się nimi zajmiesz, ale nie zainteresuje się tym, jak ci pójdzie i czy nie potrzebujesz pomocy. Nie spędza z tobą czasu Zawsze jest coś ważniejszego i bardziej interesującego. Gra komputerowa, piwo z kolegami, musi coś ważnego przeczytać, obejrzeć. Zawsze znajdzie usprawiedliwienie, by wymigać się od spędzenia czasu z żoną. Jest wiecznie zmęczony. Nie mówi "kocham cię" i nie tęskni Nie padają już z jego strony wyznania ani inna forma potwierdzenia uczuć. Nie odpowiada również wtedy, gdy to ty wymawiasz te słowa. Nie tęskni, gdy znikasz na dłuższy czas. Sam chętnie ucieka, a po powrocie nie wykazuje żadnej radości ani zainteresowania. Unika kontaktu fizycznego Za ochłodzeniem relacji idzie chłód w sypialni. Nie tylko unika zbliżeń, ale również zaniechał codziennych gestów - przytulania, chwytania za rękę. Nie reaguje też na twoją inicjatywę. Unika rozmów na ten temat. Nie dostrzega zmian w wyglądzie Przestał cię zauważać, nawet gdy założysz wystrzałową sukienkę. Jego uwadze umyka zmiana fryzury, nawet diametralna zmiana koloru włosów lub cięcia. Zaniedbuje się, przestaje się starać Sam też niechętnie stara się, by ci zaimponować. Bez skrępowania chodzi w tym samym dresie od tygodnia, a plama na koszulce nie stanowi problemu. Zapomina o tobie, rocznicach i ważnych wydarzeniach Walentynki czy rocznicę związku traktuje jak każdy inny dzień. Zapomina o twoich urodzinach, a reflektuje się dopiero po twoim przypomnieniu. Zapomina o kwiatach, małym upominku, nawet zwykłej czekoladce, nie wspominając o innych inicjatywach. Warto odnotować też pewne drobne gesty. Np. nie proponuje żadnych pomysłów, które ułatwiłyby wspólne życie czy po prostu sprawiłyby przyjemność, nie robi niespodzianek. Prowadzicie osobne życie W pewnym momencie masz wrażenie, że wasze pożycie małżeńskie przypomina mieszkanie dwóch współlokatorów. On jest zawsze zajęty, zawsze zapracowany, zawsze zmęczony. Zawsze coś, tylko nie ty. Składa obietnice bez pokrycia Obiecał rzucić palenie. Obiecał wspólne wyjście na basen albo na spacer. Obiecał naprawić kran. Obiecał ci pomóc. Obiecał naprawdę wiele. Ale żadnej obietnicy nie spełnił. Masz wrażenie, że składa obietnice od niechcenia, byle byś dłużej nie zawracała mu głowy. Nie wspiera cię w problemie, bagatelizuje Trudno wśród jego "ważnych obowiązków" znaleźć dosłownie chwilę, by cię wysłuchać. Gdy jednak mówisz, bagatelizuje twoje problemy. Nie zauważa też zmian twojego nastroju. Nie dostrzega, że borykasz się z problemem. Gdy już jednak opowiesz o tym, co się dzieje - uznaje, że przesadzasz lub kwituje, że nic się nie stało. Nie staje po twojej stronie i wyraźnie zostawia cię samą. Nie cieszy się z twoich sukcesów Zdarza się, że reaguje obojętnie na sukcesy albo wręcz je umniejsza. W żaden sposób nie okazuje, że jest z ciebie dumny, nie cieszy się, nie gratuluje. Niekiedy uznaje, że twoje sukcesy są jego zasługą i oczekuje wdzięczności. Nie podejmuje rozmów na temat związku Gdy starasz się zasygnalizować, że czujesz się zaniedbana i odsunięta, zbywa to, bagatelizuje. Bywa nawet nieuprzejmy i zawsze znajduje wymówki. Nie docenia cię Nie docenia ogromu pracy, jaką wkładasz w dom. Nie docenia ciepłego, dwudaniowego obiadu po powrocie z pracy. Nie docenia twoich starań o jego uwagę. Nie docenia, gdy się dla niego wystroisz. Cokolwiek zrobisz - nie dostrzeże także: Podejrzewasz, że mąż cię zdradza? Sprawdź, co powinnaś zrobićDlaczego mąż pozostaje w związku, nawet gdy nie kocha? Wobec powyższych wskazówek i sygnałów świadczących o poważnym problemie, można zadać sobie pytanie: dlaczego w takim razie mąż pozostaje w związku małżeńskim? Odpowiedź jest prosta, ale niekoniecznie przyjemna. Zostaje przede wszystkim z wygody. Pozwala sobie na dystans, odsuwa się, zaniedbuje każdy aspekt związku, ale jemu samemu nic nie ubywa. Żona nadal zajmuje się domem, a on nie kiwnie palcem. Ma gdzie mieszkać, dostaje obiad pod nos. Mężowie pozostają w związkach małżeńskich z przyzwyczajenia i z lenistwa. Zaakceptowali już życie u boku kobiety, która nie wywołuje w nich żadnych uczuć i nie chce im się szukać nikogo nowego. Godzą się na pewnego rodzaju stagnację, która w pewien sposób im odpowiada i nie wymusza na nich dodatkowego wysiłku. Jednak nie wszyscy mężczyźni są tacy sami. Są tacy, którzy nie godzą się na takie życie i w pewnym momencie mówią wprost: chcę rozwodu. Zobacz także: Śni ci się zdrada? Koniecznie sprawdź, co to oznacza!Co robić, gdy mąż chce rozwodu? Nadchodzi ten moment, gdy mąż oznajmia, że chce rozwodu. Myślisz sobie "mąż mnie nie chce" i panikujesz. W takiej sytuacji jest to zrozumiałe, ponieważ nawet jeśli od dawna widziałaś, że coś jest nie tak, to miałaś nadzieję na poprawę. Twoja odmowa rozwodu może zatrzymać działania zmierzające do zakończenia małżeństwa, ponieważ jest brana pod uwagę przez polskie prawo. Możliwość rozwodu zależy od powództwa. Są sytuacje, gdy sąd może nie udzielić rozwodu. Kiedy sąd nie udziela rozwodu: Gdy występują okoliczności, które uzasadniają stwierdzenie, że małżonkowie mogą powrócić do wspólnego pożycia. Rozwód nie zostanie orzeczony, jeśli będzie to sprzeczne z dobrem dzieci. W tym wypadku sąd bierze pod uwagę wiek dzieci, stosunki z rodzicami, warunki bytowe, stan zdrowia i stopień wrażliwości oraz opinię psychologa. Sprzeczność z zasadami współżycia społecznego. Jest to ogólne pojęcie o szerokim znaczeniu. Opiera się na takich przesłankach jak wiek małżonków, stan zdrowia i zdolność do zaspokajania potrzeby osobistych (tzw. szczególna nieporadność życiowa). Gdy pozew o rozwód wznosi małżonek winny rozpadu pożycia małżeńskiego. Może to być zdrada, opuszczenie małżonka, pijaństwo, awantury oraz dokuczliwość w stosunku do drugiego małżonka. Rozwód może zostać orzeczony tylko wtedy, gdy drugi małżonek wyrazi zgodę. Kiedy sąd może udzielić rozwodu: Gdy następuje trwały, zupełny rozpad pożycia małżeńskiego. Zerwanie więzi duchowej, fizycznej i gospodarczej, czyli gdy małżonkowie nie kochają się, nie współżyją ze sobą i nie prowadzą wspólnie domu. Mimo tego często rozwód uzyskuje się przy rozpadzie więzi duchowej i fizycznej, gdyż często okoliczności zmuszają małżonków do wspólnego mieszkania. Przepisy jednoznacznie wskazują, że gdy jedna strona odmawia rozwodu, sąd może wstrzymać się z orzeczeniem. Jednak jeśli druga strona jest zdeterminowana i wykaże przesłanki o całkowitym rozpadzie pożycia małżeńskiego, ma duże szanse uzyskać orzeczenie rozwodu. Zobacz także: Śnił Ci się rozwód? Koniecznie sprawdź znaczenie tego snu!Sytuacje, gdy chcesz rozwodu, a mąż nie Po wielu przejściach, przykrościach i krzywdach doznanych w małżeństwie możesz stwierdzić "nie kocham męża, chcę rozwodu". W takiej sytuacje obowiązują cię te same przepisy prawa, co w przypadku, gdy to mąż chce rozwodu, a ty nie. Stajesz jednak po odwrotnej stronie. Zobacz także: Po czym poznać, że miłość wygasła? 6 znaków, że związku nie da się uratowaćKiedy warto ratować związek, a kiedy nie ma na to szans? Wedle adwokatów jest wiele sytuacji, które pozwalają na uratowanie małżeństwa. Kiedy można ratować małżeństwo? Zdrada małżeńska i chęć odejścia z kochanką lub kochankiem. Często, zanim dojdzie do rozwodu, prowadzi się wiele rozmów, które mają utwierdzić zdradzającego małżonka, czy na pewno tego chce. Dzieje się tak, ponieważ wiele romansów ma charakter przelotny i małżonkowie wracają do siebie. Zaniedbanie. Problem ten udaje się przepracować za pomocą terapii małżeńskiej. Oczywiście, jeśli druga strona nie wykazuje chęci poprawy, to dalsze działania często są bezcelowe. Warto wtedy mieć na uwadze swoje dobro i uwolnić się z toksycznego związku, w którym brakuje uczucia. Nie martw się więc tym, gdy pojawia się u ciebie myśl “jak powiedzieć mężowi, że chcę rozwodu” - jego szansa na poprawę już przepadła.
Mam meza, wiem od lat ze on mnie nie kocha. Wiem o tym choc on zaprzecza. Jednak czuje to na 100%…Jest dla mnie bardzo dobry pod kazdym wzgledem ale wiem, ze nie ma w nim nawet sladu namietnosci
fot. Adobe Stock, Valerii Honcharuk Trudno mi żyć ze świadomością, że to przeze mnie mój syn jest taki, jaki jest. Chciałabym umyć ręce, zasłonić się powiedzeniem, że każdy człowiek jest kowalem własnego losu. Każdy sam podejmuje decyzję, zwłaszcza gdy jest już dorosły. Niby czemu to ma być moja wina? Bo go urodziłam i wychowałam? Przecież się starałam, jak umiałam! Pewnie, tak najłatwiej, zrzucić winę na rodziców, a w tym przypadku na samotną matkę, że brakowało męskiej ręki, więc… Więc co? W jaki sposób miałam to przewidzieć? Nigdy nie rozrabiał, nigdy się z nikim nie bił, był cichy i grzeczny. Raczej samotnik niż dusza towarzystwa. Miał co jeść, gdzie spać, brudny ani goły nie chodził. Jak były pieniądze, kupowałam mu modniejsze ubrania, lepsze buty czy gadżety, jakie lubią chłopcy. A że rzadko o coś prosił, o cokolwiek, to już inna sprawa… I nagle opada mnie poczucie winy i przykrywa jak ciężki, bury koc. Oblepia i pęta. Bo czuję – głęboko w moim zlodowaciałym sercu, gdzieś tam na dnie, gdzie jeszcze tli się jakaś iskra – że można było tego uniknąć. Bo tak, to ja go urodziłam i wychowałam, i czy mi się to podoba, czy nie, to było najważniejsze w moim życiu zadanie: wziąć odpowiedzialność za istnienie, które sprowadziłam na świat. Za jego szczęście, za jego przyszłość, za jego zdrowie, nie tylko fizyczne. Po paru rozmowach, niełatwych, z panią psycholog, już wiem, że dzieciństwo, zwłaszcza pierwsze lata, ma fundamentalny wpływ na nasze późniejsze dorosłe życie. A ja, jak bezduszna kopiarka, powieliłam z synem schemat mojego własnego dzieciństwa… Wychowywała mnie babcia, bo ojciec nieznany, a niezamężna matka wyjechała za granicę. Niby żeby zarobić lepsze pieniądze, ale podejrzewam, że zwyczajnie uciekła od macierzyństwa, gdy tylko mogła. Podejrzewam też, że rodząc mnie, zamiast usunąć, zrobiła to, co kazała jej moja babcia, zagorzała katoliczka, ale potem miała dość płacenia za swój „wielki grzech i życiowy błąd” swoją wolnością i młodością, więc uciekła, daleko, bo aż do Hiszpanii. Tylko pozdrowienia, pocztówki, prezenty i kasę Tak wypełniała swój obowiązek. Który ustał, gdy skończyłam osiemnastkę. Babcia zaś niosła swój krzyż, jak nazywała opieką nad wnuczką-bękartem. Nie mogłam narzekać na głód i chłód, chyba że emocjonalny. Miałam to, co można kupić za pieniądze, ale o miłości nie miałam pojęcia. Wyprowadziłam się od babci, gdy tylko byłam w stanie sama się utrzymać, a ona nie protestowała. Ledwo zamknęły się za mną drzwi, zapomniała o mnie, tak jak się zapomina o odfajkowanym zadaniu domowym. Ponoć takie osoby jak ja nie zakochują się nigdy albo zakochują się na zabój, obsesyjnie. Ja zakochałam się w Gerardzie, bo był sporo starszy i widziałam w nim ojca, którego nigdy nie miałam. To on usilnie namawiał mnie na dziecko. Bał się, że jak będziemy zwlekać, przylgnie do niego łatka „dziadunia z wózkiem”. Ja za to wcale nie czułam potrzeby rozmnażania się. Nie wzruszały mnie urocze zdjęcia dzieci ani bobasy na żywo, które darły się w wózkach albo na rękach, w sklepach i pociągach, za ścianą u sąsiadów albo na placu zabaw pod blokiem. Odstraszało mnie od macierzyństwa chodzenie w ciąży przez blisko rok i widmo wielogodzinnego porodu. Nie widziałam w tym nic doniosłego ani cudownego. Karmienie piersią nie miało w sobie cienia magii i wydawało mi się zwyczajnie obrzydliwe. Chyba tę antypostawę wyssałam z mlekiem matki. A jednak Gerard dostał fioła na punkcie powielenia swoich genów i w końcu dałam się namówić, wszak to on w dużej mierze mnie utrzymywał. Rzeczywistość go przerosła, więc po prostu uciekł Jakoś przecierpiałam fakt, że przez pół roku wymiotowałam dzień w dzień. Potem te wszystkie kopniaki od środka, parcie na pęcherz, który wypełniał się co dwie minuty, zawroty głowy w połowie dnia… No i poród. Nic nie było mnie w stanie przygotować na to, co się wydarzyło. Rzeźnia, takie określenie przychodziło mi do głowy. Kiedy tylko Gerard odebrał mnie z synem ze szpitala, na dzień dobry powiedziałam mu: – Nigdy więcej, zapomnij. Dostawałam dreszczy na samą myśl o kolejnej ciąży. Zresztą potem nie było lepiej ani łatwiej. Przeciwnie. W nocy tuż po wypisie dostałam zapalenia piersi. Gorączka sięgała prawie czterdziestu stopni, ja majaczyłam, a Gerard patrzył na mnie i Konrada, jakby nie rozumiał, co tu się dzieje, i w niczym nie pomagał. Wyprowadził się do drugiego pokoju i spał na kanapie, bo dziecko przeszkadzało mu w odpoczynku. A ja musiałam robić wszystko sama. Z gorączką czy bez. Miesiąc później, gdy wróciłam z zakupów, zastałam go, jak pakował rzeczy w dwie duże torby. Upychał je w pośpiechu, jakby bał się, że coś zrobię, powstrzymam go. A ja stałam z dzieckiem na ręku, z zakupami w koszyku, i tylko patrzyłam. – Wyprowadzam się. To nie dla mnie. Dziecko, te sprawy… – powiedział Gerard, unikając mojego wzroku. – Nie dla ciebie? Nie dla ciebie?! Przypominam, że to ty chciałeś dziecka, więc teraz proszę, weź je i wychowuj! – wyciągnęłam Konrada przed siebie. – Nie bądź śmieszna, to kobiety zajmują się dziećmi – skrzywił się. Najpierw wyprowadził się do swojej matki, a potem całkiem zniknął – jak mój ojciec, którego nigdy nie poznałam. Ewakuował się za granicę jak moja matka. Tyle że on nawet pocztówek nie przysyłał, więc nie dało się go znaleźć. To nie były czasy internetu, w którym namierzysz niemal każdego. I zostałam sama. Jak tysiące innych kobiet Jak moja matka i babka, przeklęta powtórka z historii zataczającej krąg. Nikt mi nie współczuł. Nie miałam do kogo zwrócić się o pomoc, nawet gdyby duma mi na to pozwoliła. Babcia nie żyła, matka miała nową rodzinę i nowe dzieci, o mnie, dorosłej, dawno zapomniała. A matka Gerarda była stara i zgorzkniała. Musiałam sobie radzić sama, i radziłam. Wyprowadziłam się z mieszkania, za które płacił Gerard, bo nie było mnie na nie stać, i wynajęłam kawalerkę. Złożyłam dokumenty do sądu o rozwód i alimenty, z których nigdy nie zobaczyłam grosza, bo nie można było Gerarda namierzyć. Pracowałam na półtora etatu. Dziecko było w żłobku, a potem w przedszkolu. Właściwie byłam dla niego obcą osobą. Widziałam go dwie, trzy godziny popołudniami i godzinkę rano. Nie każda kobieta ma instynkt macierzyński, gdyby tak było, skąd by się brały te wszystkie wyrodne matki i zaniedbywane, porzucane, katowane dzieci. Ale może da się rozbudzić w sobie miłość do własnego dziecka, ocieplić letnie uczucia? Może były chwile, jak mgnienie oka, gdy coś we mnie drgnęło, zatrzepotało, poruszone dziecięcą bezradnością i ufnością, i gdybym to coś pielęgnowała, chroniła… wykiełkowałoby, urosło w siłę…? Ale byłam zbyt zmęczona i zbyt zajęta walką z codziennością, żeby jeszcze doszukiwać się i doglądać głębszych uczuć dla istoty, którą urodziłam właściwie wbrew swojej woli. To Gerard chciał dziecka, nie ja. To on miał się nim zajmować, a nie zrzucić na mnie wszystkie obowiązki i uciec. Czułam się oszukana, wykorzystana i zdradzona. Czy to tłumaczy, czemu nie umiałam wykrzesać z siebie czułości, wyrozumiałości, czegoś sięgającego dalej i szerzej niż obowiązek? Czy dzisiaj inaczej bym do tego podeszła? Czasy są inne, świadomość większa, wtedy nikt nie myślał o psychologach, terapiach, depresjach, a dziś są szkoły kompetencji dla rodziców. Nie wiem… Czy szukałabym pomocy psychologa do dziecka, które było grzeczne, posłuszne i ciche? Nie potrafiłam dać mu miłości Konrad nie zadawał pytań, nie przeszkadzał mi, żył na uboczu mojej uwagi, między domem a przedszkolem, a później szkolną świetlicą. Zawsze był zadbany – tak jak ja kiedyś – zawsze miał co jeść, w co się ubrać, miał podręczniki i zeszyty do szkoły, potem miał też komórkę i komputer. Ale nie przytulał się ani nie dopominał o czułości. Ja ich nie oferowałam, a on ich ode mnie nie oczekiwał. Może taką oschłością i dystansem nieświadomie karałam go za to, jak potoczyło się moje życie, bo gdyby nie on, na pewno potoczyłoby się zupełnie inaczej, lepiej. A może po prostu nie nadawałam się na matkę, co podejrzewałam od zawsze, dlatego nie chciałam mieć dzieci. Dziewczynka, która nigdy nie czuła się kochana, nie wyrośnie na kobietę, która da miłość swojemu dziecku. Czasem siadałam przy nim, gdy leżał już w łóżku, patrzyłam na niego i czekałam, aż pojawi się we mnie ten opiewany przez inne matki instynkt macierzyński. Wyciągałam rękę i… po chwili cofałam ją, gdy widziałam, jak Konrad zamiera, wstrzymuje oddech. On też czekał, udając, że śpi. Ale na co? Aż go pogłaszczę? Czy sobie pójdę? Zawsze wychodziłam. Nie miałam z Konradem wspaniałej więzi, o jakiej mówią filmy i książki. Choć od kiedy się wyprowadził, zaraz po maturze, na studia, co jakiś czas wpadał w weekend na obiad. Pewnego razu zjawił się z Aliną, o której mówił „moja przyszła żona”, i odtąd przyjeżdżali razem. Na święta, w moje urodziny. Nasze relacje ciut się ociepliły – głównie za sprawą Aliny, która była bardzo otwartą i przyjazną osobą – ale o serdeczności nie było w nich mowy. Coś jednak drgnęło, gdy spadł mi z barków ciężar zajmowania się dzieckiem. Przymus nie ułatwia żadnej relacji. Kiedy po studiach Konrad znalazł pracę i zaczął sam na siebie zarabiać, odpadły mi też koszty jego utrzymania. Zapytała, czy kiedyś chciałby mieć z nią dziecko To była duża ulga, ale nie umiałam nie żałować lat, które straciłam, pracując ponad miarę, i zdrowia, które zaczynało przez to szwankować. Starałam się z tym pogodzić i nauczyć się żyć życiem, które przypadło mi w udziale. Może kiedyś i z Konradem znajdziemy do siebie drogę… Alina zadzwoniła w środku nocy. Taki telefon zawsze źle wróży. Nie sądziłam jednak, że może być aż tak źle. – Myślę, że powinna pani wiedzieć… Konrada zabrała policja. Próbował mnie zabić, udusić… Jestem w szpitalu… – szeptała z trudem. Najpierw pojechałam do niej. Miała na szyi siniaki w kształcie palców. Wyglądała strasznie i była przerażona całą sytuacją. Ledwie mówiła, często musiała popijać małe łyki wody, bo krtań odmawiała jej posłuszeństwa. Podobno Konrad wpadł w szał, gdy wspomniała o dziecku. Nie, żeby już była w ciąży lub chciała w nią zajść jutro, ale w perspektywie kilku lat chciała wiedzieć, na czym stoi. Nie spodziewała się absolutnie, że mój spokojny, małomówny syn wstanie z sofy i zaciśnie dłonie na jej szyi, krzycząc, że nigdy nie da zmarnować życia kolejnemu dziecku. Że prędzej ją zabije, niż pozwoli na coś takiego. Coś w niego wstąpiło Kiedy odwiedziłam Konrada w areszcie, nawet na mnie nie spojrzał, gdy powiedział: – Trzeba mnie było wyskrobać. Albo oddać do bidula. Lepszy brak matki w ogóle, niż taka jak ty. A gdy zaczął wreszcie mówić, nie mógł przestać i wylewał na mnie fale żalu, gniewu, goryczy. Słuchałam, jak to czuł się niepotrzebny, gorzej jak kłoda, którą ktoś rzucił mi pod nogi… – Ja w ogóle nie umiem kochać, choć Alinie często mówiłem, że ją kocham. Lubiłem chyba samo brzmienie tych słów. Nie wiem, czy umiem czuć cokolwiek, coś dobrego. Bo wściekłość świetnie mi wychodzi, jak się okazało. Gratuluję, kochana mamusiu, wychowałaś socjopatę. Czemu zaatakował swoją narzeczoną, jedyną naprawdę bliską mu osobę? Kiedy ktoś taki jak on, taka kaleka emocjonalna, usłyszał, że miałby dać życie dziecku… Coś w niego wstąpiło. Nie miał pojęcia, dlaczego dusił Alinę. Przecież nie chciał zrobić jej krzywdy, nigdy. Ocknął się w porę. Ona uciekła do sąsiadów, którzy wezwali policję, a on czekał, aż po niego przyjdą. – To twoja wina, mamo. Moja? Może ma rację, moja. Nigdy nie okazałam mu miłości. Nie nauczyłam go, jak kochać. Nigdy nie poczuł, że jest dla mnie kimś ważnym i niezastąpionym. Traktowałam go jak mebel. Wyszłam stamtąd, płacząc. Pierwszy raz od bardzo dawna płakałam. We mnie też pękła jakaś tama i szlochałam bez końca. Sam fakt, że mój syn tak sądził, obwiniał mnie. Uczucia są subiektywne. Skoro dorosłe dziecko mówi, że byłam fatalnym rodzicem, a innego nie miał, jeśli czyni mnie współwinną przestępstwa usiłowania zabójstwa, trudno pozostać obojętną. To małe dziewczęce serduszko, które stwardniało w dzieciństwie, a do reszty skamieniało w dniu, kiedy mój były mąż wyprowadził się z domu i zostawił mnie ze wszystkim samą. Wtedy przestałam płakać. Ja też byłam od tamtej pory emocjonalną kaleką. Serce pękło mi na milion kawałków Czy to mnie tłumaczy? Byłam młoda, potwornie zraniona, ale dorosła, zaś Konrad był bezbronnym dzieckiem. Powinnam opiekować się nim jak najlepiej, kochać niezależnie od wszystkiego, bez żadnego „ale”, nieważne, jakie sama miałam dzieciństwo i jak zachowywał się jego ojciec. Nie podołałam temu wyzwaniu. Oczywiście, miłości nie da się wymusić, nawet do własnego dziecka. Ale to tak nienaturalne, że dziś, z obecną wiedzą, poszukałabym pomocy… Wtedy? Nikt się nie interesował, póki dzieciak nie miał widocznych siniaków. Mój syn nie miał. Problem polegał na tym, że nie miał też w pamięci śladów po uściskach, pieszczotach, pocałunkach. W jego głowie nie rozbrzmiewały słowa miłości. Czuł się jak rzecz, niechciany prezent od krewnych, którego nie wypada się pozbyć. Mój syn czeka na proces w areszcie. Z Aliną jestem w stałym kontakcie. Wiem, że jej związek z moim synem należy do przeszłości, dziewczyna nigdy więcej mu nie zaufa, nie po tym, co zrobił. Wcale mnie to nie dziwi. Chcę jednak pomóc jej na miarę moich możliwości. Chcę choć w części odpokutować za straszny czyn mojego syna, za który czuję się odpowiedzialna. Wiem, że nie nadrobię straconego czasu, ale może w jakiś sposób zbuduję na nowo relację z dorosłym człowiekiem, którego właściwie nie znam. Może nie nadrobimy minionych lat, ale zyskamy kolejne. Chciałabym, synu, bardzo bym chciała. Synku… Czytaj także:„Wujek z ciotką żądają pieniędzy ze spadku, choć dziadek dawno ich spłacił. Nie zobaczą złotówki, bo reszta jest moja”„Byłam pewna, że nad moim uczniem znęca się ojciec - zimny biznesmen. Prawda okazała się jeszcze bardziej szokująca”„Mój mąż nie chciał iść na pogrzeb własnego ojca. Nie wybaczył mu jego grzechów nawet po jego śmierci”
Obraz matki idealnej nie istnieje. Każda mama choć raz krzyknęła na swoje dziecko, nie zawsze panowała nad emocjami. Nerwy puszczają każdemu. Ale nagły wybuch złości czy irytacja związana choćby ze zmęczeniem nie świadczy jeszcze o byciu toksyczną matką. - W tej relacji pojawiają się inne emocje, typu rywalizacja, zazdrość, złość, że dziecko może więcej, niż matka
48 odp. Strona 1 z 3 Odsłon wątku: 69250 24 maja 2012 10:25 | ID: 786855 Jesteśmy małżeństwem 6 lat, mamy dwoje małych dzieci. Od długiego czasu żyjemy raczej jak kolega/koleżanka i jak rodzice, czasami jako partnerzy w pracy. Jednak jako mąż i żona nie funkcjonujemy. Przez ostatnie pół roku starałam się jak mogłam aby między nami się poprawiło, na marne. Zdałam sobie sprawę, ze dla Męża jestem niewidzialna, jestem mu obojętna. Wczoraj gdy zapytałam co do mnie czuje...nie umiał nic powiedzieć. Gdy zapytałam czy jest ze mną przez dzieci powiedział, że one wiele zmieniają. Czyli, że gdyby nie dzieci to zapewne nie byłoby sensu dalej w tym trwać. Jak mam żyć z kimś kto mnie nie kocha, ma mnie w nosie i dla kogo jestem obojęta? Jak mam na codzień z nim funkcjonować pod jedynm dachem? Jak mam walczyć? Czy jest sens? Od pół roku nigdy mnie nie przytulił...nie pyta jak się czuję, nic! 1 magdax78 Zarejestrowany: 28-04-2011 14:46. Posty: 1137 24 maja 2012 10:31 | ID: 786857 W ktoryms momencie pojawil sie problem...musisz lub jesli jest szansa musicie wspolnie sie cofnac w przeszlosc i znalezc ten moment od kiedy zaczelo byc zle...znalezc przyczyny. Tobie zalezy na mezu i pewnie jemu jeszcze w jakims stopniu na waszej rodzinie takze....wiec jakas szansa jest. Mozecie udac sie do dobrego psychologa specjalizujacego sie w problemach rodzinnych ale nie oczekujcie cudów ...sami musicie wlozyc w ratowanie zwiazku mase pracy a taka osoba postronna moze Was jedynie dobrze nakierowac. Nie ma sensu tkwic w takim zwiazku na sile i ze wzgl na dzieci. dzieci widza co sie dzieje , nie sa slepe , wiedza ze miedzy tata i mama nie jest dobrze. Jesli nie ma ratunku dla waszego zwiazku to ja optowalabym najpierw za separacja...tak jest zdrowiej dla wszystkich. Ale poki co walczcie! Moze nie jest jeszcze za pozno skoro maz nie umial okreslic swoich uczuc do Ciebie...tzn ze nie jestes mu obojetna i przezywa to co sie miedzy wami dzieje i stara sobie to jakos poukladac... tylko szczera rozmowa i otwartosc was ratuja lub daja szanse na jakis dialog... 2Anonim (smutna) (autor wątku) 24 maja 2012 10:40 | ID: 786863 Mam wrażenie, że jego uczucia do mnie to taka karuzela od obojętności po sympatię. Zawsze zwraca się do mnie miło, kotuś, kotek tak jakby z automatu. Mało tego, on uważa ze to zawsze ze mną jest problem, że szukam drugiego dna we wszystkim. Dziwi mnie natomiast fakt, że przez ostatnie pół roku nie potrzebował zbliżenia, nawet przytulenia, nie ma czułości między nami. Mało tego, jestem na 99% pewna, że mnie nie zdradził. Czy jest możliwe aby kłopoty jakie mamy finansowe aż tak go pochłonęły? 3 magdax78 Zarejestrowany: 28-04-2011 14:46. Posty: 1137 24 maja 2012 10:44 | ID: 786866 problemy finansowe sa przyczyna rozpadu wielu zwiazkow obok zdrady. Pewnie maz zyje w wielkim stresie...musicie porozmawiac i moze na poczatek jakos ( jesli sie da) uporac sie w tymi problemami finasowymi lub chociaz je ograniczyc... 4Anonim (smutna) (autor wątku) 24 maja 2012 11:21 | ID: 786880 Kłopoty finansowe dotyczą nas oboje bo wspólnie prowadzimy firmę. Mi natomiast zależało do tej pory aby za wszelką cenę mu pomagać, aby nie był z tym sam. Gdy wracał do domu, zawsze było ugotowane, posprzątane, rodzinka w dobrych humorach. Chciałam aby miał w domu azyl od tego wszystkiego. Sama też to bardzo przeżywam ale staram sie aby to nie zasłoniło nam resztki normalnego Życia. Jestem w stanie na prawdę wiele znięśc. Mój mąż nigdy nie zauważał tego co dobre, uważał to za coś co mu sie należy z racji bycia "panem domu" ale za to dostrzegał natychmiast to co złe. A ja zawsze bardzo się kontrolowałam aby go nie zdenerwować. Czasami jednak wybuchałam, a dokładniej mówiłam, ze to czy tamto mnie boli. On sugerował i chyba nawet mówił, że ma tyle na głowie, ze nowych kłopotów nie potrzebuje. Gdy pojawiał się problem ja stawałam się dla niego niewidzialna. Zawsze starałam się być u jego boku wsparciem, on uważa mnie za wroga bo nie zawsze godzę się z jego zdaniem. Gdy mu przyklaskuję wtedy jest dobrze. Tylko, te długi teraz mamy przez jego samodzielne decyzje i boję się kolejnych stąd moje obawy i stawianie mu oporu. 5Anonim (smutna) (autor wątku) 24 maja 2012 11:41 | ID: 786890 A może tu działa zadziała ta metoda, że faceci wolą zołzy? 24 maja 2012 12:06 | ID: 786902 Coś się pewnie dzieje z nim. Może ma problem z potencją? 7 nataliawojtek Poziom: Niemowlak Zarejestrowany: 25-03-2011 21:18. Posty: 415 24 maja 2012 12:15 | ID: 786911 Czy jesteś pewna, że mąż cię nie kocha? Może po prostu ma problemy z okazywaniem uczuć. Kilka razy czułam się tak jak ty. Mój mąż to straszny pracuś, i czasami czułam się jakbym była na drugim miejscu. Nam pomaga długa rozmowa. Jak się zawsze okazuje- mąż sprawiał mi przykrość nieświadomie, nie zdawał sobie sprawy że potrzebują więcej uwagi i czułości. Czasami facetowi trzeba powiedzieć prosto z mostu o co chodzi. 8 magdax78 Zarejestrowany: 28-04-2011 14:46. Posty: 1137 24 maja 2012 12:17 | ID: 786914 wiesz co moze to okrutne co napisze ale jesli maz jest troche nieodpowiedzialny w sprawach finansowych to proponuje przynajmniej separacje... 9 nataliawojtek Poziom: Niemowlak Zarejestrowany: 25-03-2011 21:18. Posty: 415 24 maja 2012 12:20 | ID: 786920 magdax78 (2012-05-24 12:17:56)wiesz co moze to okrutne co napisze ale jesli maz jest troche nieodpowiedzialny w sprawach finansowych to proponuje przynajmniej separacje... Podobno pieniądze szczęścia nie dają, ale nieszczęścia są zawsze przez nie.... 10Anonim (smutna) (autor wątku) 24 maja 2012 12:20 | ID: 786921 Natalio bo widzisz mi się w głowie nie mieści jak można sie tak zachowywac w stosunku do osoby którą się kocha. Dla mnie w pojęciu miłości pewnie zachowania sie nie mieszczą. Jak się kogoś kocha to ta uwaga czy potrzeba bliskości jest jakby automatyczna. Może się mylę, może wymagama zbyt wiele, może w ogóle go nie rozumiem i chcąć być żoną doskonałą sama się pogrążam widząc że na niego to nie robi wrażenia. Może faktycznie mnie kocha ale skoro widzi moją minę i nastrój cierpiętnicy od 2 tygodni to może wątpi czy to miłość...? Czy mam zapomieć to co mnie tak boli, udawać , że nic się nie stało i zacząć na nowo, inaczej? Wiem, ze on woli przeczekać aby po chwili zupełnie normalnie żyć. 24 maja 2012 12:29 | ID: 786926 A dlaczego Ty go tak tłumaczysz? I z tego co czytam, to winy doszukujesz prawie wyłącznie w sobie. Szczerze współczuję Ci takiej sytuacji. Myślę, że tylko szczera rozmowa naprowadzi Was na właściwą drogę. 12 nataliawojtek Poziom: Niemowlak Zarejestrowany: 25-03-2011 21:18. Posty: 415 24 maja 2012 12:29 | ID: 786928 Anonim (smutna) (autor wątku) (2012-05-24 12:20:46) Natalio bo widzisz mi się w głowie nie mieści jak można sie tak zachowywac w stosunku do osoby którą się kocha. Dla mnie w pojęciu miłości pewnie zachowania sie nie mieszczą. Jak się kogoś kocha to ta uwaga czy potrzeba bliskości jest jakby automatyczna. Może się mylę, może wymagama zbyt wiele, może w ogóle go nie rozumiem i chcąć być żoną doskonałą sama się pogrążam widząc że na niego to nie robi wrażenia. Może faktycznie mnie kocha ale skoro widzi moją minę i nastrój cierpiętnicy od 2 tygodni to może wątpi czy to miłość...? Czy mam zapomieć to co mnie tak boli, udawać , że nic się nie stało i zacząć na nowo, inaczej? Wiem, ze on woli przeczekać aby po chwili zupełnie normalnie żyć. Jeżeli odpuścisz to będzie wiedział, że może cię tak traktować bo nic z tym nie robisz....więc to chyba nie jest wyjście. Ja myślę tak samo jak Ty- ,,jak można się tak zachowywać w stosunku do osoby którą się kocha,,.Trudno to ogarnąć. Ale chyba każdy związek przechodzi kryzysy i nie ma na to mądrych. Pamiętam jak ostatnio rozmawiałam z koleżanką i ona mówiła że jej siostra w ciąży dwa razy wyprowadzała się od męża a teraz są małżeństwem idealnym. Musisz zadać sobie pytanie czy chcesz walczyć o wasz związek. I wierzyć że przyjdzie lepszy czas. Osobiście, ja uważam że czasami zbyt wiele wymagam od męża. I gdy przychodzi chwila wątpliwości i rozmyślania ,, a dlaczego on mi kwiatów już tak dawno nie przyniósł,, i tym podobne to staram się odpuścić...nie warto się nakręcać.... 13Anonim (smutna) (autor wątku) 24 maja 2012 12:44 | ID: 786933 Oczywiście, ze chcę z nim być. Jest Moim Mężem i go kocham. Jeżeli to kryzys to jak postępować? Czy wbrew sobie żyć dalej z raną w sercu? Próbowałam z Nim pogadać kilka razy, emocjonalnie jestem tak zduszona, ze nie byłam w stanie wydusic słowa, wpadłam w spazmatyczny płac. Nie wiem dlaczego, nie umiem się w żaden sposób obronić. Aniu owszem widzę winę w so bie bo wiem, że muszę odszukać spośób aby swoim zachowaniem/postępowaniem doprowadzić do tego aby było dobrze. Nie mogę go zmuszać ani nękac rozmowami bo wiem, że to działa odwrotnie. Wygląda to tak jakby tylko mi zależało. A mozliwe, ze jemu tak wygodnie? 14Anonim (smutna) (autor wątku) 24 maja 2012 12:48 | ID: 786935 A może po prostu na bieżąco będę wymagać, zawsze mówić wprost co czuję, nie obrażać się i nie wpadać w tygodniowe milczenie tylko kawę na ławę i krótka piłka. Chyba złudnie myśle, że on się domyśli... 24 maja 2012 12:51 | ID: 786936 Anonim (smutna) (autor wątku) (2012-05-24 12:44:34) Oczywiście, ze chcę z nim być. Jest Moim Mężem i go kocham. Jeżeli to kryzys to jak postępować? Czy wbrew sobie żyć dalej z raną w sercu? Próbowałam z Nim pogadać kilka razy, emocjonalnie jestem tak zduszona, ze nie byłam w stanie wydusic słowa, wpadłam w spazmatyczny płac. Nie wiem dlaczego, nie umiem się w żaden sposób obronić. Aniu owszem widzę winę w so bie bo wiem, że muszę odszukać spośób aby swoim zachowaniem/postępowaniem doprowadzić do tego aby było dobrze. Nie mogę go zmuszać ani nękac rozmowami bo wiem, że to działa odwrotnie. Wygląda to tak jakby tylko mi zależało. A mozliwe, ze jemu tak wygodnie? to nie tkwij w tym marazmie Zrób się na bóstwo i zabaw się Tyle to ci chyba wolno Jak nie rozmowa to co???? Zobaczysz czy mu jeszcze na tobie zależy .... 16Anonim (smutna) (autor wątku) 24 maja 2012 12:53 | ID: 786939 Zapomiałam dodać, że jestem w 6 miesiącu ciąży :) Na bóstwo się raczej nie zrobię, nie zaszaleję i myślę, że po częście stałam się mniej atrakcyjna dla niego. Ale tą zjest mi ze wszystkimi obowiązkami dwa razy trudniej. 17 nataliawojtek Poziom: Niemowlak Zarejestrowany: 25-03-2011 21:18. Posty: 415 24 maja 2012 13:07 | ID: 786944 Anonim (smutna) (autor wątku) (2012-05-24 12:48:35)A może po prostu na bieżąco będę wymagać, zawsze mówić wprost co czuję, nie obrażać się i nie wpadać w tygodniowe milczenie tylko kawę na ławę i krótka piłka. Chyba złudnie myśle, że on się domyśli... To jest najlepsze rozwiązanie... 18Anonim (smutna) (autor wątku) 24 maja 2012 13:27 | ID: 786951 Mam jescze siłę na tą walke tylko nie wiem co robic teraz. Po prawie 2 tuygodniach milczenia, płaczów w poduszke itd. mam nagle jakby nigdy nic żyć dalej? Pomyśli - wariatka. Czy po prostu mu oznajmić, ze nie mam zamiaru roztrząsać tego co było i co? 19 magdax78 Zarejestrowany: 28-04-2011 14:46. Posty: 1137 24 maja 2012 13:31 | ID: 786952 jest miedzy Wami beznadziejnie i ... postaraliscie sie o kolejne dziecko?? dobrze konkluduje? ;( 20 Dunia Poziom: Szkolniak Zarejestrowany: 10-03-2011 17:24. Posty: 18894 24 maja 2012 13:59 | ID: 786962 Niewątpliwie jest to trudna sytuacja, a nawet bardzo trudna. Przeżyłam też takie okresy i nawet gorsze. I śmiem twierdzić, ze wiele z nas przez to przeszło, przechodzi albo będzie przechodzić. Cóż mogę radzić? Porozmawiać z mężem szczerze. Jeśli jest to oczywiście możliwe. Bo nie zawsze tak bywa. Obwiniasz siebie kochana, ale może coś w tym jest. Może ponad wszystko kochasz dzieci i tylko je widzisz. Mężowie są bardzo uczuleni na przejawy miłości. I każde spojrzenie lub jego brak biorą do siebie. I są bardzo zazdrośni o dzieci. Jeżeli tego nie mówią teraz , to powiedzą wtedy gdy dzieci wyjdą z domu. Bo mężowie to jak kolejne dzieci. Tak samo trzeba ich traktować. A jeszcze może bardziej hołubić i ciągle zapewniać, że są najlepsi. I jeszcze musimy uważać aby nie przekroczyć granicy, bo wpędzimy ich w narcyzm. A może nie powinniście razem pracować? Ja w pewnym momencie odpuściłam sobie pracę razem z mężem. Bo było to jedno wielkie nieporozumienie. Lepiej spotykać się z mężem w domu po pracy. A może potrzebny Wam i dzieciom wspólny wyjazd, póki nowe jeszcze się nie urodziło? Spróbujcie wyjechać , tam gdzie mąż bardzo chciałby i tam porozmawiajcie. Odwagi i powodzenia.
Ale dowiaduje się o tym od swojej mamy w snach. Często śni mu się mama i mówi mu, co ja mam zrobić albo on. Bardzo niepokoi mnie ta sytuacja, bo jest mi ciężko zrozumieć, że zmarła osoba ma wpływ na nas po śmierci. Co mogę zrobić, żeby mąż nie miał takich snów.
Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź 1 2011-08-22 21:11:59 Ostatnio edytowany przez Olinka (2014-08-23 00:42:08) szarlottka Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-07-29 Posty: 3 Temat: Dlaczego mama mnie nie kocha?Z pozoru jest idealna - radosna, kochana, troskliwa, pracowita, uczciwa. Przekraczając próg domu, zrzuca image. Zostaje sobą. Matką - już tyle lat, a nadal nie potrafię przestać płakać na samą myśl o niej. O tym, co zrobiła, co powiedziała. I co zrobi i powie. Nigdy nie mogłam na nią liczyć. Osoba, która płacze nad ranną pszczołą, z tak ogromną pasją niszczy swoją córkę. Zawsze byłam najgorsza. Mój gust był okropny, oceny najgorsze, włosy najbrzydsze a sympatie najgłupsze. "Pieszczotliwie" nazywa mnie wulgaryzm, szmatą, suką. Broń Boże nie może dowiedzieć się o moim najmniejszym potknięciu, bo z radością zacznie rzucać stekiem wulgaryzmów, wrzeszcząc przy tym i przeklinając wszystkiego, co moje. Ubliża chłopakowi, chociaż wcale go nie zna. Kiedy nie ma mnie w domu, potrafi dzwonić setki razy i grozić, krzyczeć, straszyć... Zazdroszczę ludziom matek. Poważnie. Kiedy widzę, jak inne wspierają swe dzieci, to żal rozrywa mi serce. Jak pocieszają, radują i zwyczajnie kochają. Moja bywa miła, bardzo rzadko. Najczęściej - przy obcych. Czasem, gdy coś mi się uda. Ale nigdy przenigdy nie dała mi oparcia. Gdy jest źle - dobija. Chyba nawet cieszy z takich moich małych nieszczęść i niepowodzeń. Jaka będę dla swoich dzieci? Czy mnie też kiedyś czeka taka rola potwora? Czy będę potrafiła normalnie funkcjonować? Skąd brać przykłady? Jakim być człowiekiem, kiedy wciąż serce przepełnia gorycz, nienawiść i smutek? 2 Odpowiedź przez słaba kobietka 2011-08-23 12:04:12 słaba kobietka Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-11-20 Posty: 1,109 Odp: Dlaczego mama mnie nie kocha?Witaj,myślę,że zachowanie Twojej mamy wynika z pewno chce dla Ciebie jak najlepiej-jak każda matka...Napisz więcej o ojcu,proszę. 3 Odpowiedź przez ladyapocalypse 2011-08-23 13:41:12 ladyapocalypse Do zakochania jeden krok Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-02-13 Posty: 47 Odp: Dlaczego mama mnie nie kocha?No nie wiem, czy wyzywanie dziecka jest objawem martwienia się o nie... Szarlotko, z tego co napisałaś wygląda, że masz toksyczną matkę, nie wiem jak Ci pomóc, może ktoś mądrzejszy się tu znajdzie. Ja mogę dać Ci tylko słowa wsparcia, nie poddawaj się, nie przejmuj jej krytyką i uduwodnij jej i sobie, ze jesteś więcej warta niż ona uważa... 4 Odpowiedź przez JustynaPiatkowska 2011-08-23 14:29:08 JustynaPiatkowska 100% Netkobieta Nieaktywny Zawód: psycholog seksuolog terapeuta Zarejestrowany: 2011-02-26 Posty: 671 Odp: Dlaczego mama mnie nie kocha? Szarlottka,napisz proszę, w jakim jesteś wieku i czy nadal mieszkasz z matką. Jak reagują na tą sytuację pozostali członkowie rodziny - ojciec, rodzeństwo, dalsza rodzina?Co próbowałaś zrobić do tej pory, żeby zmienić tą sytuację lub uwolnić się z niej? Jestem psychologiem, seksuologiem i terapeutą. W codziennej pracy prowadzę poradnictwo i terapię w zakresie zaburzeń życia seksualnego kobiet i mężczyzn, także terapię par i małżeństw. Oferuję również E-poradę psychologiczno-seksuologiczną drogą meilową - anonimowość gwarantowana! Gabinet psychologiczno-seksuologiczny w Gdańsku. 5 Odpowiedź przez marena7 2011-08-23 14:35:40 marena7 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: tarepeuta uzależnień Zarejestrowany: 2010-12-20 Posty: 1,447 Wiek: 58 Odp: Dlaczego mama mnie nie kocha?Szarlottko, to okropne co Cię spotkało. Twoja matka Cię niszczy. Dlaczego? Napisz coś więcej o swojej rodzinie. Czy masz rodzeństwo? Jak matka ich traktuje? Co z ojcem? Czy mieszka z wami? Ile masz lat? Jaką relację Twoja matka ma lub miała ze swoja matką?Bez szczegółów trudno zrozumieć to co się dzieje. 6 Odpowiedź przez szarlottka 2011-08-24 17:36:49 szarlottka Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-07-29 Posty: 3 Odp: Dlaczego mama mnie nie kocha?Dziękuję za zainteresowanie moim przypadkiem, jest mi bardzo 24 lata i nadal mieszkam z rodzicami. Niestety, na razie nie ma innej mama-tata na pewno dla normalnego człowieka nie wygląda jak zdrowe małżeństwo. W ogóle przez większą część życia myślałam, że każdy związek tak wygląda i nie chciałam się nigdy z nikim wiązać. Tata to fajny facet, poukładany, inteligentny. Ale... całkowicie podległy żonie. Uwierzcie, że przeżył w życiu wiele upokorzeń z jej strony (podejrzewała go o romanse, wydzwaniała do pracy, szefa, kolegów). Chociaż kolegów już prawie nie ma, bo zabroniła mu gdziekolwiek wychodzić i spotykać się pod groźbą rozwodu. Nawet na firmowe imprezy. Notorycznie przeszukuje wszystkie jego osobiste rzeczy, szpera w papierach, itd. Sam sobie na to pozwolił, bo nie chciał nas (nas, czyli swoich dzieci) zostawiać samych z matką. Musi być jej posłuszny, przytakiwać, dawać to, co ona zechce. On oczywiście nie ma żadnych praw. W ogóle to małżeństwo bez miłości, szacunku, zasad. Trwa, bo "co ludzie powiedzą". A opinia sąsiadów, ludzi z zewnątrz jest dla mamy bardzo - jej oczko w głowie. Młodszy ode mnie, upragniony syn w rodzinie. Mają ze sobą bardzo dobry kontakt, jego dziewczynę mama ubóstwia. Jego również całodobowo kontroluje, wydzwania, ale brat na to sobie pozwala i jemu to nie przeszkadza. W domu nie ma żadnych obowiązków, nawet jeśli coś zrobi źle - jest mu to najważniejsza osoba w życiu mojej mamy - jej matka. Jest w nią zapatrzona jak w obrazek. Babcia całe życie kontrolowała nasze życie rodzinne, tylko jej wskazówki są dla mamy cenne, ona jest jej Bogiem. Szkoda tylko, że nie ma nic ciekawego do przekazania a jej życie opiera się na lansie i zachwalaniu wszystkiego,co swoje. Jednym słowem - narcystyczny typ z niewielką dozą życiowej mądrości. Myślę, że mamę boli to, że całe życie przeciwstawiałam się słuchaniu jej i jej matki. Po prostu jestem inna i nigdy nie chciałam być jak one. Nie jestem złym człowiekiem, ja po prostu pragnę mieć swoje nienarzucone przez innych zdanie. W tym domu jednak nie wolno być indywidualnością. Co powie babcia, robi mama i reszcie nakazuje być takim samym. Nie macie pojęcia, jak bardzo od dziecka walczyłam o siebie, o to, żeby móc być taką, jaka się urodziłam. Jak ciężko żyć z apodyktyczną matką, kiedy nie ma się wokół sprzymierzeńców, bo wszyscy jej słuchają. Czasami czuję się bardzo słaba, nie mam na nic siły, zastanawiam się, czy moje życie ma jakikolwiek sens. Podświadomie czuję, że chciałabym bardzo być kochana naprawdę. Nie za piątkę w indeksie, nie za coś, tylko zwyczajnie - mimo wszystko. Boję się, że nie będę potrafiła zbudować w przyszłości zdrowych relacji w rodzinie. Czy jest dla mnie jakaś szansa? 7 Odpowiedź przez heathcliff 2011-08-24 17:50:42 heathcliff Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-08-06 Posty: 1,315 Odp: Dlaczego mama mnie nie kocha? Oczywiście, że jest szansa. Widzisz, że w Twojej rodzinie nie dzieje się dobrze, więc wcale nie jesteś skazana na powtarzanie schematu. In omnibus requiem quaesivi, et nusquam inveni nisi in angulo cum libro. 8 Odpowiedź przez kaska_33 2011-08-24 20:13:50 kaska_33 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-03-10 Posty: 4 Odp: Dlaczego mama mnie nie kocha?Strasznie smutno czytać o tym, że matka może być tak niedobra dla swojego dziecka. Sama jestem mamą i strasznie mi zależy na tym, żeby moje dzieci wiedziały i czuły że są dla mnie ważne i że je bardzo kocham. Daleko mi do ideału ale staram się jak czytam Twoją historię, to zaczynam Ci współczuć, no bo mamy chyba nie zmienisz. Możesz co najwyżej porozmawiać z nią, powiedzieć co czujesz, ale czy to przyniesie zamierzony efekt? Trzymam za Ciebie kciuki i życzę Ci dużo miłości. 9 Odpowiedź przez The_devil 2011-08-24 22:56:22 The_devil net-facet Nieaktywny Zawód: inny Zarejestrowany: 2011-05-24 Posty: 1,206 Wiek: 39 Odp: Dlaczego mama mnie nie kocha? Dobrze, że zdajesz sobie sprawę z zagrożenia szarlottko, i zadajesz sobie czy tez czeka Cie rola potwora. mam nadzieję, że wnikliwie przeanalizowałaś problem. Nie będziesz taka ... bo dostrzegasz błędy ... Moja ex żona pochodziła z takiej rodziny. Niestety nie dostrzegała problemu. Dlatego zostałem z synkiem sam. Tobie pomoże usamodzielnienie. Gdy staniesz na na własnym kawałku podłogi, poczujesz ulgę - a mamie sie odmieni. Zobaczysz !Staraj sie jak najszybciej to zrobic .... praca, wynajecie czegos malego .... inne zycie. Trzymaj się ...Mój syn nie ma szczęscia miec matki nawet takiej jak ty. Gdy czytam Twoj post, myślę - że jednak mogło być gorzej. **********Skype: Lord_of_silver**********Ty jesteś dla mnie jak ósmy cud świata, masz na imię Krystian - ja Mietek - twój tata. 10 Odpowiedź przez modzia7 2011-08-25 14:08:13 modzia7 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-08-17 Posty: 895 Wiek: 25 Odp: Dlaczego mama mnie nie kocha?Wiesz...Twojej mamie nic nie pomoże nie zmienisz jej (choć oczywiście możesz próbować) myślałaś kiedyś o psychoterapii? bo możesz mieć w przyszłości problem ze swoją rodziną... Ta kobieta zamiast Cie poganiać na przód tylko Cię gnębi i zgasza... Możesz po tym wszystkim nie wierzyć w swoją wartość, możliwości... Widać, że jesteś inteligentną i dojrzałą osobą która zdaje sobie z tego problemu sprawę, więc może czas zrobić coś dla siebie? 11 Odpowiedź przez dziewczynaZprowincji 2011-08-25 14:43:39 dziewczynaZprowincji O krok od uzależnienia Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-08-20 Posty: 61 Wiek: 23 Odp: Dlaczego mama mnie nie kocha?Wyobrażam sobie jak boli Cię ta sytuacja, ale chyba najlepszym wyjściem dla Ciebie i Twojej równowagi psychicznej, spokoju wolności, będzie znalezienie własnego kąta, i wpadanie do rodziców na niedzielny obiad, tak mi się wydaję, jeżeli masz taką możliwośc zrób to. I tak sie zastanwiam a co z Twoim ojcem? Dzieci już duże, niemalże usamodzielnione, może jemu też należy się spokój? Może z nim znajdziesz wspólny język i razem będziecie mogli wynająć jakieś mieszkanie gdybyś bała czy nie mogła zrobić tego sama. Czasem taka drastyczna zmiana pomaga, może nawet Twojej matce coś uświadomi i poprawi relacje między wami? Oczywiście zostaje rozmwoa - szczera bez kłótni spokojna rozmowa. Twoja mama chyba nie potrafi inaczej poddała się schematowi który zaszczepiła w niej jej matka, bo nie umie żyć inaczej. A ty nie bój się że będziesz taka sama, szczerze wątpię, choćby dlatego że się tego boisz 12 Odpowiedź przez fort 2011-08-25 15:38:43 Ostatnio edytowany przez fort (2011-08-25 15:53:11) fort Do zakochania jeden krok Nieaktywny Zawód: fizyczny Zarejestrowany: 2011-01-14 Posty: 40 Wiek: 30 Odp: Dlaczego mama mnie nie kocha?Cizes, tylko wyprowadzka może Cie uratować. A za takie traktowanie to ja bym proponował mamusie z życia i pamięci wyrzucić. Ona Cie zresztą ewidentnie nie chce. Wolałaby "żebyś była chłopcem". Bardzo dobrze że nie dajesz sobą podłogi wycierać!!! I dasz sobie rade, co prawda wyprowadzka to nowe inne problemy ale jak sie oderwiesz od tej "miłości" to odetchniesz. I jak dobrze zrozumiałem to masz chłopaka, no to myśle ze on też ci pomoże. Wyprowadzić sie dalej od domu, radziłbym nie dawać rodzinie "namiarów" żeby nie nękali nalotami i układać sobie życie samej, pod swoim kątem. i tak dodam Wam na marginesie, to straszne co dzieje się z ukochanymi "synkami mamusi". Znam takich dwóch w robocie a jeden to mój bezpośredni przełożony - i oboje to ludzie z którymi nie mozna wytrzymać!!! Dramat - "nieomylni", "wszystkowiedzący", rozczeniowi, i dwie lewe rączki do wszystkiego a jednocześnie posmiewiska całego zakładu. Czasem tak nawet sobie myśle że najgorszym kto moze wyrzadzić chłopcu krzywde jest jego własna mamusia. Zresztą kto oglądał "psychoze" ten wie. Sorry za offtop 13 Odpowiedź przez kate1234 2011-08-27 22:52:45 kate1234 Szamanka Nieaktywny Zawód: student Zarejestrowany: 2010-12-03 Posty: 276 Wiek: 23 Odp: Dlaczego mama mnie nie kocha? Znam ten ból W moim przypadku najlepsza okazała się wyprowadzka z domu, wyjechałam na studia do innego miasta oddalonego o 100km. W domu jestem tylko wtedy gdy muszę, czyli bardzo rzadko. Przejęłam dużo wad po matce i nienawidzę tego w sobie, moi bracia mówią że jestem gorsza niż ona. Od października idę na terapię, chcę odbudować poczucie własnej wartości, wyrzucić te wszystkie słowa obrazy z mojej głowy. Mam o sobie bardzo złe zdanie. Odpycham od siebie wszystkich mężczyzn. Myślę, że najlepiej jak również wybierzesz się na jakąś terapię. I najlepiej z Twoim ojcem. Strasznie mi Was szkoda A czy Twój ojciec nie mógłby wyprowadzić się od matki i zabrać Cię ze sobą? Musisz się od niej uwolnić, bo zwariujesz dziewczyno. Pracujesz? Studiujesz? Zamknij się, przestań narzekać i zacznij żyć! :D 14 Odpowiedź przez Gosik 2011-09-07 23:26:24 Gosik Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-09-07 Posty: 4 Odp: Dlaczego mama mnie nie kocha? Toksyczne związki w rodzinach to koszmarny ciężar dla matka marzyła o synku, a urodziłam się ja. Miała już 1 córeczkę, miał być Wojtuś, a tu taki niefart. Całe dzieciństwo byłam córeczką tatusia, który próbował mi rekompensować brak miłości ze strony matki. Potem sytuacja się odwróciła i to ja musiałam zaopiekować się rodzicami, ja a nie ukochana córeczka mamusi. Minęło kilka lat by mama zrozumiała że tylko na mnie może liczyć. Ja wychodziłam ze skóry by jej dogodzić siostra wpadała 2 razy do roku na chwilę a moja mama witała ją jak swój skarb. Zaciskałam zęby, minęło kilka lat. Mój kochany tato odszedł, a mama została pod moją opieką i dopiero od roku zmieniła swój stosunek do mnie. Boli mnie, że tak długo musiałam pracować na jej sympatię. Z dzieciństwa nie został mi obraz matki która mnie przytula... A szkoda, tego już nikt mi nie zwróci. Teraz pomimo problemów w kontaktach z własna nastoletnia córką staram się by nigdy nie zapomniała jak bardzo ją kocham. Pamiętajmy, nie musimy popełniać błędów własnych rodziców! d 15 Odpowiedź przez Fascynacja 2011-09-08 15:38:20 Fascynacja Wróżka Bajuszka Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-08-24 Posty: 235 Wiek: 21 Odp: Dlaczego mama mnie nie kocha?moja też ma do mnie czasami okropne odzywki a ja nie jestem juz dzieckiem ze by mnie ustawiac..Tego nie zakładaj tak sie ubierz,tak uczesz włosy tak sie umaluj wszystko pod przyjezdza,nie przeyjeżdza a dlaczego nie?Pewnie juz nie chce przyjezdzac moze mu nie zalezy,pracuje czy nie ile zarabia?..Takie głupie pytania których mam już Ja bo to moja mama ale czasem jest nie do zniesienia;/Powinna chyba miec jeszcze jedno dziecko któremu by rządziła!Tata znów jest inny,napewno nie taki wścipski...A co do porad z jej strony,jak chce to poradzi a jak nie to jeszcze bardziej zdołuje. 16 Odpowiedź przez Sadie 2011-09-08 22:06:16 Sadie Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: w trakcie Zarejestrowany: 2011-09-08 Posty: 3,410 Wiek: 31 Odp: Dlaczego mama mnie nie kocha? szarlottka jak czytam twoja wypowiedz to przed oczami staje mi ja sama bedac dokladnie w tym samym wieku co ty. Na zewnatrz istota lagodna, sluchajaca, majaca nawet przyjaciolki i dobre kontakty z wiekszoscia ludzi. W domu sfrustrowana, nieszczesliwa i dolujaca. Mieszkajac w domu przezywalam dokladnie to samo co ty. Moja wprawdzie mnie nie wyzywala (zgrywa na dame a damie takie zachowania nie przystoja) ale obrazala sie (bo kupilam czarne spodnie), nie odzywala przez tydzien bo obcielam wlosy, chlopakow traktowala z lekcewazeniem i oczywiscie zawsze ulawialam sie z "najgorszym elementem". Stroila fochy jak ksiezniczka na ziarnku grochu. JEstem chyba podobna do ciebie. Nie lubie jak sie mna dyryguje, nie obchodzi mnie lodowate milczenie, nie toleruje fochow i absolutnie nie umiem i odmawiam nadskakiwania komukolwiek czym zasluzylam sobie na miano "nieczulej corki o zimnym sercu po ktorej wszystko splywa jak woda po gesi". Podobnie jak ty chcialam byc kochana za to kim jestem a nie za to co osiagnelam, jaka fryzure mam w tym tygodniu (zaakceptowana przez pania matke) i jak to na forum rodzinnym slepo jestem posluszna i co ci powiem nie spodoba ci sie. Musisz sie wyprowadzic. Jak najszybciej. Gdziekolwiek i dokadkolwiek. Bo inaczej zwariujesz. Juz zaczynasz miec te same mysli co ja wtedy (zycie nie ma sensu). Ja po rozmowie, ktorej glownym tematem byl fakt ze powinnam umowic sie z psychologiem bo napewno cos ze mna nie tak, spakowalam waizke i wszystkie oszczednosci i wyjechalam do Anglii. Postawilam wszystko na jedna karte i udalo sie. Wbrew pozorom nie namawiam cie na szalencze wyprawy na koniec swiata ale napewno musisz sie wyprowadzic. To absolutnie konieczne. Im dalej tym lepiej. A potem zacznij zyc. Robic to co chcesz. NAwet nie zdajesz sobie sprawy ile jest w tobie sily. Tylko musisz zmienic atmosfere na nieco mniej zniewolona Nie analizuj zbytnio dlaczego jest tak jak jest bo oszalejesz znowu. Odpowiedz na to pytanie niczego nie zmieni ani nie poprawi ci samopoczucia (sprawdzone i potwierdzone) Skup sie na samorozwoju, ucz sie tego co chcesz, pracuj gdzie chcesz, zadawaj z kim chcesz. Jesli nie masz tendencji do autodestrukcji to krzywdy sobie nie zrobisz. Nie czekaj na rady (matki) bo ich mozesz nie otrzymac, nie czekaj na pochwaly (matki) bo uschniesz czekajac. Jesli znajdziesz madrego i odpowiedzialnego mezczyzne to stworzysz normalna rodzine (sprawdzone i potwierdzone) i bedziesz szczesliwa. Wiec odpowiedz na twoje pytanie brzmi tak jest dla ciebie szansa Kiedy się urodziłam, diabeł spojrzał, skrzywił się i mruknął...szlag konkurencja 17 Odpowiedź przez strzała 2011-09-09 00:34:13 strzała 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-08-01 Posty: 4,600 Odp: Dlaczego mama mnie nie kocha? Szarlottka doskonale Cię rozumiem,mam podobną sytuację do tym ,że moja matka nawet z pozoru nie jest osobą ani radosną, ani kochaną, ani troskliwą ,ale w przeciwieństwie do Twojej uważa się za osobę bardzo pobożną ,modlącą się .Zdąży zwyzywac np moją siostrę a potem leci do koscioła,leci pod ołtarz ,potem do Komunii i udaje nie mogę tego pojąc, gdzie są u niej granice między dobrem, a wiem,może to ja jestem jakaś też wyzywała,(do dzisiaj mam w pamięci jej słowa),identycznie jak Ciebie i nigdy nie poszła za zaznałam od niej czegoś takiego jak chociażby przytulenie,nigdy nie usłyszałam słów-kocham kiedyś pierwszy raz moja wychowawczyni mnie przytuliła,to serio byłam w szoku,bo nie wiedziałam co ona tak właściwie robi,aż się jej wiem ,że byłam dla matki nikim,liczyła się tylko ona ,jej problemy,na mnie wrzeszczała że mam siedziec mnie to wali,nie będę już nad sobą płakac z tego nic dla mnie już nie znaczy,to tak jakbym miała już kamień zamiast serca w stosunku do wszystkie osoby ,które radzą Ci wyprowadzkę ,odcięcie się od takiej matka to nie byłam uzależniona od swojej,jeszcze kilka mies temu byłam w stanie dla niej zrobic wszystko,bałam się jej .Dzisiaj już nie zrobię dla niej nic....i wcale nie czuję się winna z tego właśnie jestem w trakcie odcięcie się od niej ,na tyle ile się tylko uwierz jest mi lepiej,zmieniam myślenie i nie tęsknie ,już jej nie potrzebuję!! Są dwie drogi, aby przeżyć życie. Jedna to żyć tak, jakby nic nie było cudem. Druga to żyć tak, jakby cudem było wszystko... 18 Odpowiedź przez Sadie 2011-09-09 00:55:07 Sadie Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: w trakcie Zarejestrowany: 2011-09-08 Posty: 3,410 Wiek: 31 Odp: Dlaczego mama mnie nie kocha? strzala powodzenia kobieto! Kiedy się urodziłam, diabeł spojrzał, skrzywił się i mruknął...szlag konkurencja 19 Odpowiedź przez strzała 2011-09-09 01:05:55 strzała 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-08-01 Posty: 4,600 Odp: Dlaczego mama mnie nie kocha? Dzięki Sadie,pozdrawiam mi głupio ,że tyle osób mi dobrze życzy,ale to miłe:) Są dwie drogi, aby przeżyć życie. Jedna to żyć tak, jakby nic nie było cudem. Druga to żyć tak, jakby cudem było wszystko... 20 Odpowiedź przez Sadie 2011-09-09 02:59:19 Sadie Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: w trakcie Zarejestrowany: 2011-09-08 Posty: 3,410 Wiek: 31 Odp: Dlaczego mama mnie nie kocha? Wiec niech ci nie bedzie glupio. Naucz sie brac Kiedy się urodziłam, diabeł spojrzał, skrzywił się i mruknął...szlag konkurencja 21 Odpowiedź przez Tala11xd 2014-08-22 22:07:22 Tala11xd Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-08-22 Posty: 1 Odp: Dlaczego mama mnie nie kocha?Moja mama mnie nie kocha uważam tak ponieważ mieszkam z jej siostrą mieszkam 4 kilometry od niej a ona woli pić niż mnie odwiedzić. Nie mogę zrozumieć tego wszystkiego całego życia. U cioci mam wszystko ale brakuje mi tego że nie mówi mi ktoś że mnie kocha. Mama jak przyjedzie raz na 2-3 miesiące to mi mówi że mnie kocha z 40 razy ale to nie jest to o co mi chodzi . Mam siostry i brata ale oni mają swoje życie i rodziny. Jestem nieudacznikiem i nie potrafię docenić tego co mam. Jestem niegrzeczna u cioci ale ja to robię tylko dlatego żeby rodzice mnie pokochali i mnie wzięli i żebyśmy byli kochającą rodziną 22 Odpowiedź przez takiwiatr 2014-08-22 23:25:02 takiwiatr Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-11-11 Posty: 1,190 Odp: Dlaczego mama mnie nie kocha?Rozumiem, że Twoje złe zachowanie jest krzykiem o miłość, ale sama widzisz, że nie jest skuteczne. Powinnaś być wdzięczna cioci za to, że zaopiekowała się Tobą. Ona na pewno Cię kocha, skoro piszesz, że masz u niej wszystko. Nie mów, że jesteś nieudacznikiem, to jest na pewno trudna sytuacja dla Ciebie, nie jesteś winna temu, że Twoja mama pije. Pozdrawiam Cię serdecznie! 23 Odpowiedź przez Czarna Kotka 2014-08-23 06:50:20 Czarna Kotka Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-05-18 Posty: 1,813 Odp: Dlaczego mama mnie nie kocha? Nie kocha Cię, bo to osoba z zaburzeniami osobowości. Prawdopodobnie wyhodowanymi przez Twoją babcię. To się niestety niesie przez zresztą ofiarą nie tylko apodyktycznej matki, ale i słabego ojca, który widział co się dzieje i na to pozwalał. Podobnie jak dzieci alkoholików są ofiarami nie tylko ojca, ale i matki, która widziała co się dzieje, ale nie odeszła od pijaka, chociaż miała taką ważna jest Twoja świadomość byłaby dla Ciebie wyprowadzka, a potem terapia. Czarna Kotka:No łamali granice przekraczający ja oszukani i często zmuszani do tego ludzie. Rozumiem że to spokojnie usprawiedliwia wypieprzanie ludzi, w tym kobiet i dzieci na bagna i niech tam zdychają, byle po Mniej więcej tak. 24 Odpowiedź przez LUSILJU 2014-08-23 09:41:49 LUSILJU Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-05-25 Posty: 1,384 Odp: Dlaczego mama mnie nie kocha? szarlottka napisał/a:Z pozoru jest idealna - radosna, kochana, troskliwa, pracowita, uczciwa. Przekraczając próg domu, zrzuca image. Zostaje sobą. Matką - już tyle lat, a nadal nie potrafię przestać płakać na samą myśl o niej. O tym, co zrobiła, co powiedziała. I co zrobi i powie. Nigdy nie mogłam na nią liczyć. Osoba, która płacze nad ranną pszczołą, z tak ogromną pasją niszczy swoją córkę. Zawsze byłam najgorsza. Mój gust był okropny, oceny najgorsze, włosy najbrzydsze a sympatie najgłupsze. "Pieszczotliwie" nazywa mnie wulgaryzm, szmatą, suką. Broń Boże nie może dowiedzieć się o moim najmniejszym potknięciu, bo z radością zacznie rzucać stekiem wulgaryzmów, wrzeszcząc przy tym i przeklinając wszystkiego, co moje. Ubliża chłopakowi, chociaż wcale go nie zna. Kiedy nie ma mnie w domu, potrafi dzwonić setki razy i grozić, krzyczeć, straszyć... Zazdroszczę ludziom matek. Poważnie. Kiedy widzę, jak inne wspierają swe dzieci, to żal rozrywa mi serce. Jak pocieszają, radują i zwyczajnie kochają. Moja bywa miła, bardzo rzadko. Najczęściej - przy obcych. Czasem, gdy coś mi się uda. Ale nigdy przenigdy nie dała mi oparcia. Gdy jest źle - dobija. Chyba nawet cieszy z takich moich małych nieszczęść i niepowodzeń. Jaka będę dla swoich dzieci? Czy mnie też kiedyś czeka taka rola potwora? Czy będę potrafiła normalnie funkcjonować? Skąd brać przykłady? Jakim być człowiekiem, kiedy wciąż serce przepełnia gorycz, nienawiść i smutek?,,chyba nawet cieszy sie z takich moich małych nieszczęść i niepowodzeń,,cieszy się ,cieszy,wiem ze jest to możliwe,niestety takie matki tez istnieja,zapewniam cie ze może być dużo gorzej,może ci swoim jadem zatruwać zycie,podcinać ci skrzydła ,blokować twoje decyzje,uniemożliwiac ci studia i wiele ,wiele innych ciekawostek,malo tego sama bedac na stanowisku, ,,posiadajac,, kilka fakaultetow może kazac ci isc do pracy w wieku 18 lat ,choć jesteś najzdolniejszym uczniem w klasie,bo nie pozwoli ci korzystać z lodówki i do tej pracy pojdziesz nie majac co jesc ............wiec mowie ci może być znacznie gorzej.........pomine już stek wyzwisk z najwyższej polki na ,,dzień dobry,, oraz mowienie do ciebie ,,ona ,,....żeby było weselej na co dzień osoba pracujaca z młodzieżą.........ale nie martw się da się od tego odciąć,mozna nie powielac tego wzoru zachowania,mozna być dobra matka,stworzyc związek,mozna nauczyć się kochac,szanowac innych,mozna się wyksztalcic ,można WSZYSTKO,tylko TRZEBA jednym stanowczym ruchem odciąć się od tokstyka i jego jadu,zadna smieszna terapia,na która będą ci radzic zebys z nia chodzila,nic nie da,dla twojego zdrowia psychicznego ,dla twojego dobrostanu ,wreszcie dlatego by URATOWAC SIEBIE,musisz się od niej odciąć,zaczac samodzielnie zyc......i zerowy kontakt ,będzie dobrze..... 25 Odpowiedź przez Czarna Kotka 2014-08-23 10:06:07 Czarna Kotka Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-05-18 Posty: 1,813 Odp: Dlaczego mama mnie nie kocha? "zadna smieszna terapia,na która będą ci radzic zebys z nia chodzila,nic nie da"Nie z nią, tylko sama. Po to, choćby, żeby zdać sobie sprawę ze swoich deficytów emocjonalnych i mechanizmów reagowania. Po to, żeby z powodu nie wyleczonych deficytów nie zatruć przyszłemu dziecku życia - w ten sam sposób co matka, albo w inny. Po to, żeby nauczyć się jak sobie samej dać tę miłość, którą powinna dać matka i której się wciąż to, żeby znaleźć siłę na skuteczną, długotrwałą separację od chorego domu rodzinnego. Czarna Kotka:No łamali granice przekraczający ja oszukani i często zmuszani do tego ludzie. Rozumiem że to spokojnie usprawiedliwia wypieprzanie ludzi, w tym kobiet i dzieci na bagna i niech tam zdychają, byle po Mniej więcej tak. 26 Odpowiedź przez kropka_90 2014-08-23 10:38:47 kropka_90 Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-08-22 Posty: 17 Odp: Dlaczego mama mnie nie kocha?Szartlottka, ja mam podobnie i tez mam 24 lata. Nie mam najlepszych relacji z mama. Jest pracoholiczką, nie ma jej ciągle w domu i ma cięzki charakter. Bardzo często nie ma humoru i krzyczy na mnie bez powodu lub z byle głupot. Tacie robiła ciagle awantury, tak samo jak Twoja podejrzewała o romans, szperała w jego rzeczach itd i tak samo babcia to jak Bóg dla Niej. Nie mówię, że to złe ale dorosła kobieta powinna radzić sobie sama, a nie gdy ma jakis problem itd to od razu biegnie do babci. A tata w koncu miał dojsc i przestał juz nawet nocowac w domu. Chyba nie wróci juz w ogole. Na szczesci dzwoni do mnie i mam z nim Cię doskonale, ale pomysl że najgorsze już za Tobą. Jestes dorosła wiec możesz zacząć szukac jakiejs pracy i wyprowadzic sie do innego miasta. I jak napisałas masz chłopaka. To wielki plus. Na pewno Cie wspiera i jest zawsze przy Tobie. Szkoda mi troszkę Twojego taty Ale może zacznij troszkę olewac zachowanie mamy i życ własnym życiem? 27 Odpowiedź przez kattyen 2014-08-23 13:57:36 kattyen Netbabeczka Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-02-22 Posty: 412 Odp: Dlaczego mama mnie nie kocha?Witam, tez mam toksyczna matke, ktora zniszczyla moje poczucie wartosci, do tego jest przemocowcem. We wszystkich moich zwiazkach powtorzylam schemat z domu, dopiero terapia pomogla mi uporac sie z przeszloscia. Mam rowniez siostre, ktora zawsze byla jej oczkiem w glowie, niestety sama musi borykac sie z borderline poniewaz matka musiala wyjechac za granice, kiedy ta byla mala. Dla mnie to byl koniec ponizania i bicia ale dla mojej siostry to byla tragedia. Dzisiaj w wieku 30paru lat jestem sama a moja matka zyje w zaprzeczeniu. Terapia pomogla mi jej wybaczyc ale niechec i uraz pozostaly. Mam to szczescie, ze mieszkam bardzo daleko od domu. Znam wiele osob, ktore wychowaly sie w toksycznych domach i wszystkie one powtorzyly schemat wyniesiony w domu. Polecam ci ksiazke Eugenii Herzyk ''dziewczynki z domow dysfunkcyjnych''. Poza tym im szybciej odizolujesz sie od toksycznej matki tym lepiej dla ciebie, jednak pozniej czeka cie sporo pracy i tu niestety powinnas isc na terapie, chociazby zeby odbudowac swoje poczucie wartosci i godnosci. Ich brak powoduje kontrole, nadmierna zazdrosc w zwiazku i potrafi zniszczyc zycie. 28 Odpowiedź przez Małpa69 2014-08-23 16:53:27 Małpa69 Redaktor Działu Zdrowie i Domowe Ognisko Nieaktywny Zawód: Żona dyrektora Zarejestrowany: 2013-09-13 Posty: 5,925 Wiek: 30 tuż tuż Odp: Dlaczego mama mnie nie kocha?Być może ktoś już o to pytał, nie mam teraz tyle czasu by przeczytać odpowiedzi wszystkich, ale czy wiesz czy byłaś dzieckiem chcianym czy nie? Jak Twój ojciec zachował się na myśl o Twoich narodzinach, gdzie jest teraz? 29 Odpowiedź przez Darkness 2014-08-23 17:20:11 Darkness Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-06-05 Posty: 239 Odp: Dlaczego mama mnie nie kocha? Szkoda że autorka już nie udziela się an forum może przynajmniej czyta nas. Kochać to nie znaczy mieć, a mieć to nie znaczy kochać. 30 Odpowiedź przez Małpa69 2014-08-23 17:26:06 Małpa69 Redaktor Działu Zdrowie i Domowe Ognisko Nieaktywny Zawód: Żona dyrektora Zarejestrowany: 2013-09-13 Posty: 5,925 Wiek: 30 tuż tuż Odp: Dlaczego mama mnie nie kocha? Szkoda, ale może pomożemy komuś innemu. Różne są przyczyny takiego zachowania matek, wygórowane ambicje wobec dziecka, niespełnione własne marzenia, przypadki gdy dziecko nie było chciane i gdy jego pojawienie się pogorszyło relacje małżeńskie lub zupełnie je zerwało (wiadomo nie wolno mieć o to pretensji do dziecka, ale są ludzie którzy mają), choroby całą pewnością warto odciąć się od takiej matki, choć nie zawsze bywa to łatwe. Czasami też może pomóc terapia, dla obu zainteresowanych, bo niektórzy ludzie choć ciężko to sobie wyobrazić nie do końca zdają sobie sprawę z tego że są toksyczni. 31 Odpowiedź przez mortisha 2014-08-23 22:51:31 mortisha Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-10-04 Posty: 2,607 Wiek: Odp: Dlaczego mama mnie nie kocha?Zapewne jesteś powitym na świat dzieckiem z rozsądku- 'bo nie wpada nie mieć " lub taka rola kobiety bycia matka" a nie z instynktu i gotowości na macierzyństwo. Ludzie ulegają presji do tej pory Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
- Иросвуцէ եኔ ущէσըτэզብ
- Оւո му սэчի
- Деቃիстичዡк ፊοжιλեግօ оቾθլиմա ጩխշιዖንγо
- ጢсопсузв еτоኡሌ
- Эչуδе սεձሩֆ
- Σኻνе и
- Жабուчሦт βኼлኀτоρυጆ
- Иσևዳаኙαտы бавсыղωշοφ
- И твωሳυτи п
- ከзθզቴцዤջ глалոσ ኀс
- Лեሰιщеնар иህችзим
- Оձαψο αчυчиձևη по
OBSMP0. 110 26 100 67 79 279 482 16 385
co zrobić jak mama mnie nie kocha