Przed założeniem aparatu ortodontycznegoCzyszczenie zębów w czasie noszenia aparatu ortodontycznegoJak użytkownicy aparatów powinni czyścić zęby?Jakich produktów unikać podczas noszenia aparatu ortodontycznego? Decyzja o założeniu stałego aparatu ortodontycznego jest podejmowana wspólnie z pacjentem przez lekarza. Zazwyczaj aparat sugerowany jest w przypadku nierówno ustawionych zębów w łuku, nadmiernie ściśniętych zębów lub też szpar pomiędzy nimi. Zanim jednak urządzenie zostanie założone na nasze zęby konieczne jest zadbanie o stan jamy ustnej i zapoznanie się z zasadami dbania o nią już po założeniu aparatu. Przed założeniem aparatu ortodontycznego Aby założenie aparatu było możliwe i bezpieczne ortodoncja zaleca wyleczenie wszystkich ubytków znajdujących się w jamie ustnej. Tylko zdrowe zęby kwalifikowane są do leczenia ortodontycznego. Wyleczenie nawet najmniejszych ubytków jest konieczne, aby próchnica nie rozprzestrzeniała się po założeniu urządzenia, kiedy leczenie będzie utrudnione lub niemożliwe. Czyszczenie zębów w czasie noszenia aparatu ortodontycznego Bez wątpienia higiena jamy ustnej jest w czasie leczenia ortodontycznego utrudniona. Faktem jest, że pomiędzy zamkami aparatu gromadzą się resztki jedzenia, które trudno jest usunąć klasyczną szczoteczką. Zwiększa się także ryzyko odkładania płytki nazębnej czy tworzenia się ubytków w okolicach zamków. Długotrwałe noszenie stałego aparatu podrażnia także nasze dziąsła, które narażone są na uszkodzenia i krwawienie. Jak użytkownicy aparatów powinni czyścić zęby? Czyszczenie zębów z aparatem ortodontycznym wymaga nieco więcej czasu i przyrządów. Nie wystarczy klasyczna szczoteczka! W aptekach znajdziemy specjalne szczoteczki do czyszczenia przestrzeni zębowych oraz elementów aparatów ortodontycznych. Poza nimi zawsze przy sobie powinniśmy mieć także nici dentystyczne oraz pastę do zębów z fluorem (nie może być wybielająca!). Aby zameczki nie podrażniały ścianek jamy ustnej zalecane jest stosowanie dedykowanych wosków, które zmniejszają dyskomfort. Jakich produktów unikać podczas noszenia aparatu ortodontycznego? Przede wszystkim zaleca się unikanie produktów klejących i oblepiających zęby, takich jak cukierki krówki, żelki, gumy do żucia. Niewskazane jest także spożywanie produktów twardych, wymagających gryzienia, takich jak kostki lodu, orzechy, chipsy. Twarde produkty mogą uszkodzić zamki aparatu. Wiele ortodontów podnosi także temat wybielania zębów podczas noszenia aparatów ortodontycznych. Zalecają oni unikania takich zabiegów, gdyż preparat będzie działał powierzchniowo, nie dostaje się pod zamki. Po zdjęciu aparatu widoczne będą niewybielone powierzchnie.
Wpływa to na wygląd zębów po założeniu aparatu oraz na jego ostateczną cenę . Można wybierać między zamkami metalowymi lub estetycznymi zamkami ceramicznymi . Aparat samoligaturujący cechuje udowodniona skuteczność leczenia na wysokim poziomie przy jednoczesnym skróceniu czasu jego stosowania.
Śniło mi się ostatnio, że 15 maja miałam zdejmować aparat. I wiecie co? Byłam w tym śnie strasznie nieszczęśliwa z tego powodu. Ale nie dlatego, że tak pokochałam swój aparat, tylko z powodu niezadowolenia z efektu końcowego. I tak, na dzień dzisiejszy chyba nie chciałabym go jeszcze zdejmować, jeszcze jest coś do zrobienia… Aparat miał być takim moim prezentem na 30tkę – ode mnie dla mnie. I nie wiem niestety czy uda mi się go zdjąć przed urodzinami, ale wiem, że te ostatnie miesiące będą bardzo trudne. Całe moje leczenie miało trwać do 1,5 roku i pewnie by tak było gdyby wszystko poszło gładko. Ale pewnie większość aparatek to powie – rzadko wszystko idzie gładko. I uwaga – teraz muszę sobie ulżyć… Momentami nienawidzę tego aparatu i naprawdę bardzo bym już chciała przestać się ciągle przejęzyczać i móc wreszcie spokojnie jeść na mieście i podczas spotkań towarzyskich… Nie mówiąc już o tych (na szczęście bardzo nielicznych) dniach, kiedy np. po rozpoczęciu stosowania nowych wyciągów miałam ochotę wyć z bólu. Raz nawet wyłam – jak dostałam najmniejsze wyciągi i przez pół godziny nie mogłam ich założyć. Strzelały mi co chwilę przecinając wargi niczym bat… Oczywiście po kilku dniach nabrałam wprawy i nie mogłam zrozumieć z czym na początku miałam problem. O, albo jak mi panie asystentki próbowały założyć separatory przed strippingiem. Boże. Przez prawie tydzień chodziłam jak jakaś ofiara przemocy w rodzinie z poharatanymi ustami. Nie było tego na szczęście widać, ale ja z każdym wypowiadanym słowem czy zjadanym posiłkiem naruszałam sobie rany i nic nie zapowiadało, że to kiedykolwiek się zagoi. Minęło po 5 dniach. Zmiana wyciągów na podwójne po strippingu to była kolejna masakra – ból zębów, kości (?) i mięśni szczęki nie pozwolił zmrużyć oka. Na szczęście tylko jednej nocy. A sam stripping? Porównywalny do usuwania kamienia – tak samo nieprzyjemny, bolesny i (w moim przypadku) krwawy. Ale bardzo krótko to trwało, więc traumy nie ma. Teraz noszę już potrójne wyciągi (czyli w sumie muszę zakładać na zęby aż 6 ściskających szczękę maleńkich gumeczek) i cały aparat mam obłożony dodatkowymi drutami, które mają to umożliwiać. Zahaczają mi one o usta, powodują rany, znowu mam większe problemy z jedzeniem, mówieniem i znowu muszę oklejać aparat woskiem. A kiedy założę wyciągi mówienie jest całkowicie niemożliwe, więc nie mogę odbierać telefonów kiedy mam je na zębach. Towarzyszący temu ból też sprawia, że jestem sfrustrowana, rozdrażniona i czasami mam ochotę kogoś zabić. Ostatnie i najbliższe miesiące to jakaś kulminacja prac nad moim uśmiechem i jestem tym już naprawdę zmęczona i przed każdą wizytą u ortodonty marzę o usłyszeniu słów “to co, umawiamy się na zdejmowanie?”. Wizualizuję to sobie w nadziei, że to coś przyspieszy. Nie przyspiesza. Cóż, pewnie długo mogłabym wymieniać te wszystkie niedogodności. Ale to wszystko jest naprawdę totalnie bez znaczenia, kiedy na drugiej szali położymy korzyści. Aparat ortodontyczny to +100 do pewności siebie. Gdyby nie on, wiele rzeczy w moim życiu by się nie wydarzyło. Przede wszystkim nie stanęłabym przed kamerą, w ogóle nie byłoby o tym mowy! A bez względu na to jak potoczą się dalsze losy mojego “programu” – uważam to doświadczenie za niezwykle cenne i wiele zmieniające w moim postrzeganiu siebie. Cudownie było też odzyskać utraconą już wiele lat temu zdolność uśmiechania się prawie zawsze i wszędzie bez kompleksów. Ja nawet przez moment nie wstydziłam się mojego aparatu. Przeciwnie – jestem z niego i z siebie dumna. Przed jego założeniem obawiałam się wielu rzeczy – bólu, niedogodności, długiego okresu leczenia i oczywiście wydatków (założyłam aparat w momencie największego kryzysu finansowego po porzuceniu etatu). Zadrutowanie się było daleko poza moją strefą komfortu, zdecydowanie. Teraz z perspektywy czasu to wszystko jest totalnie bez znaczenia. Możliwość uśmiechania się bez kompleksów jest bezcenna. I aż trudno mi uwierzyć, że już ostatnie miesiące dzielą mnie od uzyskania uśmiechu, który zawsze był tylko w strefie marzeń i który wydawał mi się tak nieosiągalny. Nadal przyłapuję się na tym, że zazdroszczę ludziom prostych zębów, a przecież moje też już takie są… Piszę jednak o tych blaskach i cieniach, bo założenie aparatu to bardzo poważna decyzja. To nie zabawka, tylko poważne narzędzie, które ma dużą siłę oddziaływania. Nie wnikam w ten temat bo nie chcę się dołować, ale trochę trudno mi sobie wyobrazić, że takie zmiany w obrębie szczęki mogą pozostać bez echa jeśli chodzi o moje zęby “na starość”. Chcę tym postem dać myślenia każdemu, kto przed sobą ma decyzję o ewentualnym założeniu aparatu. Jeśli Wasza wada jest widoczna i w wyraźny sposób wpływa na Wasze poczucie własnej wartości – zapewniam, że warto znieść wszystkie niedogodności aby ją naprawić. U mnie nie był to wyimaginowany problem – tutaj możecie to zobaczyć, a oprócz tego do ortodonty wysyłał mnie niemal każdy stomatolog. Takie uwagi tylko potęgowały moje kompleksy i utwierdzały mnie w przekonaniu o ich słuszności. Ale jeśli Waszą wadę widzicie tylko Wy sami i nie ogranicza Was ona w żaden sposób (nie rezygnujecie z jej powodu z różnych rzeczy) – zastanówcie się nad tym dobrze*. Myślę, że prościej zaakceptować taką drobną “wadę”, niż z uśmiechem i bez łez przejść przez całe leczenie ortodontyczne. Niektórym się wydaje, że to potrwa kilka miesięcy, że założy się jeden łuk… Tak to wygląda tylko u największych szczęściarzy. Większość ludzi musi jednak zakładać dwa łuki (nawet jeśli ten drugi jest prosty), a leczenie rzadko trwa krócej niż rok. Nie mówiąc już o tym, że mogą pojawić się komplikacje (tak jak u mnie za bardzo rozrosła się kość górnej szczęki i choć powinnam zdejmować aparat w marcu – teraz walczę z tym problemem). Chociaż muszę podkreślić, że ja i tak miałam prostą wadę i moje leczenie podobno jest jednym z najprostszych. Nawet nie chcę sobie wyobrażać przez co przechodzą ci z trudniejszymi. Tak więc ja zaciskam zęby (dosłownie i w przenośni, bo przy moich potrójnych wyciągach są one tak zaciśnięte, że mam wrażenie, że popękają) i czekam. Cieszę się z upływającego szybko czasu, bo każdy dzień przybliża mnie do zdjęcia rusztowania. *Mówię tu tylko o kwestiach wizualnych. Wiem, że istnieją wady zgryzu, które są zupełnie niewidoczne dla otoczenia a kwalifikują się do leczenia z powodów innych niż estetyczne. To zupełnie inna sytuacja i moje powyższe uwagi nie odnoszą się do niej. Related Topicsaparat ortodontyczny W dużym skrócie - freelancerka, pasjonatka zdrowego i uważnego stylu życia, miłośniczka Warszawy, psów i kuchni roślinnej. to blog lifestylowy, którego tematem przewodnim jest szeroko pojęte, umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem. Począwszy od odpowiedniego odżywiania i regularnej aktywności fizycznej, poprzez rozwój osobisty, a skończywszy na licznych detalach, które czynią nasze życie lepszym, prostszym i szczęśliwszym. Przeczytaj również
Szczoteczkę do aparatu ortodontycznego używaj w następujący sposób: Wyczyść część zębów znajdującą się powyżej zamków aparatu. Ustaw szczoteczkę pod kątem 45 stopni i wykonuj zdecydowane, ale niezbyt mocne pionowe ruchy wymiatające od dziąseł w kierunku aparatu. Powierzchnię zębów pod zamkami wyczyść krótkimi ruchami
Aparat na zęby - zakładać najpierw górę czy dół? A może oba łuki na raz?/ iStock Opublikowano: 10:17Aktualizacja: 15:12 Zakładasz aparat na zęby i zastanawiasz się, jak najszybciej możesz mieć to z głowy? Chcesz za jedną wizytą zamontować metalowe druty na obu łukach? A może wolisz najpierw na górę a później na dół lub odwrotnie? Nie wiesz, co jest najlepszym rozwiązaniem? Ortodontka Anna Wasiewicz rozwiewa wątpliwości. Zakładanie aparatu – najpierw góra czy dół?Zakładanie aparatu na zęby – jak wygląda zabieg?Czy zakładanie aparatu boli?Ile trwa zakładanie aparatu? Zakładanie aparatu – najpierw góra czy dół? Kiedy już najważniejsza decyzja zapadnie i zdecydujesz się na założenie stałego aparatu na zęby, dochodzą nowe pytania i wątpliwości. Po przebrnięciu przez nie, wybraniu odpowiedniego leczenia ortodontycznego i rodzaju aparatu, pojawiają się wciąż kolejne zagadki. W końcu nadchodzi finalny moment, od którego będziesz nierozłączna z aparatem przez kilka a nawet kilkanaście miesięcy. Wiadomo, chcesz poprawić wadę zgryzu jak najszybciej, więc zastanawiasz się, czy możesz założyć aparat na górny i dolny łuk podczas jednej wizyty w gabinecie ortodonty. A może najpierw wolisz dół, żeby się przyzwyczaić a potem górę lub odwrotnie. Czy tak można i czy to dobry pomysł? Na to pytanie odpowiedziała na swoim profilu na Instagramie ortodontka, Anna Wasiewicz. – Pacjenci często pytają, czy można założyć obydwa aparaty na raz – pisze Wasiewicz i odpowiada – Nie zawsze można lub ściślej: lepiej to rozłożyć na dwa terminy – dodaje. W przestrzeni zakupowej HelloZdrowie znajdziesz produkty polecane przez naszą redakcję: Odporność Naturell Czosnek Max Bezzapachowy, 90 kapsułek 17,39 zł Odporność Estabiom Baby, Suplement diety, krople, 5 ml 28,39 zł Odporność Naturell Ester-C® PLUS 100 tabletek 57,00 zł Zdrowie intymne i seks, Odporność, Good Aging, Energia, Beauty Wimin Zestaw z dobrym seksem, 30 saszetek 139,00 zł Odporność, Beauty Naturell Cynk Organiczny + C, 100 tabletek 12,99 zł Ortodontka zaznacza w swoim wpisie, że rozłożenie na dwa razy a także kolejność góra – dół zależą bowiem nie tylko od wady, ale i od rodzaju zakładanego aparatu. „Przy niektórych wadach lepiej jest założyć najpierw górny, a przy innych dolny aparat. Rozłożenie terminu założenia aparatów może też mieć znaczenie przy rodzaju aparatu, tzn. czy będzie on od zewnątrz czy od środka (od strony języka)” – wyjaśnia. Najlepiej więc porozmawiać na ten temat ze swoim ortodontą, który dokładnie wytłumaczy, dlaczego taka kolejność i sposób. Wasiewicz dodaje także, że najważniejszy przy zakładaniu aparatu jest komfort pacjenta i tym przede wszystkim należy się kierować. Czy w takim razie zdarzają się tacy, którzy zakładają aparat od razu na oba łuki? Oczywiście! – Znam takich, co chcą przeżyć swoje katharsis raz i mieć później z głowy – pisze ortodontka. Niestety, jak dodaje – trudniej będzie się od razu przyzwyczaić do dwóch aparatów. Zakładanie aparatu na zęby – jak wygląda zabieg? Ortodonta w pierwszej kolejności oczyszcza zęby, następnie mocuje na trzonowcach pierścienie, a na pozostałe zęby za pomocą specjalnego kleju przykleja pojedyncze zamki. Ostatnim etapem jest przymocowanie drutu ligaturami – małymi gumkami, których kolor można zmieniać w zależności od preferencji. Czy zakładanie aparatu boli? Zakładanie stałego aparatu na zęby nie jest bolesnym zabiegiem. Po założeniu aparatu ortodontycznego przez około 7 dni pacjent może odczuwać dyskomfort, a nawet niewielki ból podczas gryzienia, dlatego w tym czasie zaleca się spożywanie rozdrobnionych lub półpłynnych pokarmów. Niekiedy zdarza się, że poszczególne elementy mogą obcierać policzki. Należy wtedy zabezpieczyć je specjalnym woskiem. Ile trwa zakładanie aparatu? Zabieg zakładania stałego aparatu zwykle trwa około 1,5 godziny. Rozłożony jest też na kilka etapów, w zależności od tego, czy zakłada się aparat na jeden czy oba łuki. Ile trwa założenie aparatu od pierwszej wizyty? Zależne jest to od stanu uzębienia. Zęby najpierw muszą być wyleczone, dopiero wtedy można założyć aparat. Zobacz także Treści zawarte w serwisie mają wyłącznie charakter informacyjny i nie stanowią porady lekarskiej. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem. Ewa Wojciechowska Zobacz profil Podoba Ci się ten artykuł? Powiązane tematy: Polecamy Zainteresują cię również: Najpopularniejsze
Aparat ortodontyczny to duże zobowiązanie i wymaga szeregu zmian w stylu życia. W niektórych przypadkach mogą również wpływać na wygląd. Jeśli obawiasz się uzyskania aparatu ortodontycznego, skoncentruj się na korzyściach, jakie wynikną z jego posiadania, takich jak: Prostsze zęby; Lepsze zdrowie jamy ustnej; Poprawa samooceny
Kwestia estetyki uśmiechu i chęć poprawy wyglądu twarzy dla wielu osób są głównymi motywami podjęcia decyzji o założeniu aparatu. Zdjęcia pacjentów przed i po leczeniu, ukazujące fenomenalne zmiany w wyglądzie zębów, uśmiechu i całej twarzy dają nadzieję na pozbycie się odwiecznych kompleksów. Wiele gabinetów ortodontycznych zachęca do korzystania z usług, obiecując “zaprojektowanie” lub “przywrócenie” pięknego uśmiechu. Bez wątpienia jest w tym sporo racji – aparaty ortodontyczne w rękach wykwalifikowanego specjalisty mogą być narzędziami przy pomocy których można czynić cuda – niekiedy nawet przerastające początkowe oczekiwania lekarza i pacjenta. Podczas procesu leczenia ortodontycznego nie tylko zmianie ulega ustawienie zębów, ale następuje również przywrócenie prawidłowych funkcji żucia. Prawidłowo przeprowadzone leczenie może przyczynić się również do wyeliminowania innych problemów – częstych bólów głowy, zgrzytania zębami, wad wymowy. Ponieważ wskutek działania sił wywieranych przez aparat zęby zmieniają swoje położenie, bywa również tak, że zmianie (niekiedy znacznej) ulegają również rysy twarzy. Dlatego właśnie wykwalifikowany ortodonta, planując proces leczenia, bierze pod uwagę nie tylko zauważalną gołym okiem wadę zgryzu, ale również inne parametry – wyniki badań cefalometrycznych, grubość tkanek miękkich, stan kości i przyzębia, a także rysy twarzy, w tym na przykład istniejące asymetrie czy wzajemne ustawienie żuchwy i szczęki. Zdecydowana większość naszych czytelników jest zadowolona ze zmian, jakie nastąpiły w ich wyglądzie w skutek leczenia ortodontycznego. Historie z happy endem zawsze bardzo nas cieszą, a wiemy, że dla wielu osób są także motorem do działania i podjęcia długo odwlekanej decyzji o zdecydowaniu się na aparat. Ponieważ jednak nasz blog ma na celu informowanie o różnych sprawach istotnych dla pacjentów ortodontycznych, zdecydowaliśmy się podzielić się z Wami opisem przypadku Magdy. Historia, którą Wam prezentujemy, ze względu na swoją złożoność, nie zamknie się w jednym artykule (choć pierwszy z nich wyszedł dłuższy niż nasze standardowe wpisy). Pierwszy kontakt z Magdą miał bowiem miejsce blisko 4 miesiące temu, a w międzyczasie wymieniliśmy kilkanaście maili. Za zgodą Magdy publikujemy nie tylko opis jej leczenia, ale i zdjęcia, którymi zdecydowała się podzielić z czytelnikami Zadrutowanych. Wielokrotnie oglądaliśmy nadesłane zdjęcia i za każdym razem mieliśmy mieszane uczucia. Z jednej strony zauważyliśmy zmianę w wyglądzie Magdy, z drugiej jednak – na podstawie samych zdjęć – trudno nam było jednoznacznie ocenić, czy jest to zmiana na gorsze (jak twierdzi sama Magda) oraz na ile zmiana ta wywołana była noszeniem aparatu (a nie na przykład inną fryzurą czy naturalnymi zmianami postępującymi z wiekiem w wyglądzie każdego człowieka). Między innymi dlatego – choć jak się przekonacie, nie tylko – nie chcieliśmy tytułować całego artykułu hasłem “nieudane leczenie ortodontyczne”. W opinii Magdy efekt po zdjęciu aparatu jest jednak zdecydowanie negatywny. Ze względu na własne mieszane uczucia, ewentualną ocenę, czy jest to zmiana na lepsze, czy gorsze, zdecydowaliśmy się pozostawić Czytelnikom. Jednocześnie chcielibyśmy zaznaczyć, że artykuł ten nie ma na celu tzw. antyreklamy konkretnego produktu czy usług specjalisty, który prowadził proces ortodontyczny w przypadku Magdy. Nie pytajcie więc, u jakiego ortodonty Magda podjęła leczenie – jak być może zdążyliście się zorientować, w zdecydowanej większości artykułów nie podajemy jakichkolwiek informacji, które mogłyby sugerować, kto jest lekarzem osoby piszącej artykuł. Również w tym przypadku zdecydowaliśmy się zachować tę zasadę. Niniejszy artykuł ma na celu ukazanie, że leczenie ortodontyczne zawsze przynosi zmianę – niekiedy jednak trudną do zaakceptowania. To tyle tytułem wstępu. Poniżej – opis przypadku Magdy. Początek historii Moja przygoda z aparatem rozpoczęła się w 2014 roku. Byłam wtedy pogodną, wesołą 23-latką. Lubiłam na siebie patrzeć, a codzienne robienie makijażu sprawiało mi przyjemność. Potrafiłam docenić to, kim jestem i miałam wysokie poczucie własnej wartości. Do pełni szczęścia brakowało mi jedynie prostych zębów. To był właściwie mój jedyny kompleks – stłoczone zęby nie pozwalały mi na pełny uśmiech i psuły estetykę twarzy. Pomyślałam, że w obecnych czasach wiele osób radzi sobie z tym problemem zakładając aparat na zęby. Zaczęłam więc przeglądać strony internetowe, czytać o aparatach, podziwiałam piękne efekty leczenia. Postawiłam więc sobie konkretny cel – mieć proste zęby. Do podjęcia decyzji o założeniu aparatu skłonił mnie również fakt, że miałam problemy ze stawem skroniowo-żuchwowym i stomatolodzy zalecali poddanie się leczeniu ortodontycznemu w celu poprawnego ustawienia zgryzu. Nastawiłam się więc, że aparat pozwoli mi pozbyć się bólu w stawie, a jednocześnie poprawi wygląd. Zdecydowałam się więc, że zafunduję sobie piękny uśmiech, o którym zawsze marzyłam. Założenie aparatu Zaczęłam zbierać pieniądze na aparat – poszłam do pracy, a wszystkie oszczędności odkładałam na aparat. Zależało mi na tym, aby nosić go krótko i żeby był on jak najmniej widoczny. Po konsultacji z ortodontą oraz przejrzeniu setek stron internetowych, zdecydowałam się na Damon Clear. Miał on dać szybki efekt. W internecie czytałam, że aparat ten pozwoli zauważyć zmiany w wyglądzie i kształcie twarzy, dzięki zastosowaniu tzw. Damon System Bracelift™ (Ortolifting), który zapewnia uzyskanie szerokiego uśmiechu i wspaniałego efektu dotyczącego estetyki twarzy. Ponieważ uzyskałam także obietnicę, że w moim przypadku nie będzie konieczne usuwanie zębów, zdecydowałam się właśnie na ten rodzaj aparatu. Założenie aparatu miało miejsce w grudniu 2014 r. Regularnie chodziłam na wizyty, przetrwałam ból i dyskomfort, nieobce pacjentom ortodontycznym. Owszem, gdy nosi się aparat Damon, dolegliwości bólowe także występują. Z czasem też zaczęłam zauważać, jak duże zmiany zachodzą w wyglądzie mojej twarzy. Niestety, w mojej opinii nie były to zmiany na lepsze. Zmiany w wyglądzie Uważałam, że brzydnę, ale tłumaczyłam sobie, że przecież nikt nie wygląda korzystnie w aparacie. Cierpliwie więc czekałam na dzień, w którym zdejmę go i zobaczę piękny, szeroki uśmiech. Jednocześnie ludzie dookoła mnie coraz częściej powtarzali, żebym odpoczęła, bo słabo wyglądam. Inni pytali, czemu tak schudłam. Było to dla mnie dziwne, bo ciągle utrzymywałam wagę na tym samym poziomie. Starałam się nie przejmować opiniami innych i wciąż oczekiwałam ostatecznego efektu, czyli pięknego uśmiechu i tym samym piękniejszej twarzy. Moje leczenie trwało 23 miesiące – aparat został zdjęty w listopadzie 2016 roku. Ortodonta z zadowoleniem patrzył na efekt. Tymczasem mi, po spojrzeniu w lustro z oczu mimowolnie popłynęły łzy. Nie poznałam siebie. Aparat zrobił ze mnie całkowicie inną osobę. Miał być piękny uśmiech, było rozczarowanie W odpowiedzi na moje niezadowolenie ortodonta pokazywał mi modele, przekonywał, że zgryz został ustawiony prawidłowo – zęby stykają się w tych miejscach, w których powinny, są też równo ustawione w łuku. I faktycznie tak było. Tylko ja nadal nie rozumiałam, czemu jednocześnie mój wygląd uległ aż takiemu pogorszeniu. Od ortodonty usłyszałam, że człowiek się starzeje (tylko czemu ja po 2 latach się aż tak zestarzałam? – pytałam sama siebie). Lekarz założył aparat retencyjny i uznał, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Wobec tych zapewnień pomyślałam więc, że może faktycznie panikuję. Uznałam, że może to kwestia przyzwyczajenia się do nowego układu zębów. Tymczasem jednak rodzina i przyjaciele również zauważali, że inaczej wyglądam. Nie było wielkiego „wow”, nie było ludzi pozytywnie zszokowanych efektem. Raz usłyszałam natomiast, że wyglądam „jakoś śmiesznie”. Konsultacje efektów leczenia I tak minęło kilka miesięcy, w czasie których przyzwyczajałam się do nowego wyglądu. Kryzys nastąpił wiosną 2017 roku, kiedy wyjechałam w góry, a później oglądałam zdjęcia z tego wypadu. Nie mogłam uwierzyć, że tak wyglądam. Załamałam się i zaczęłam szukać pomocy. Kilka razy rozmawiałam z moim ortodontą, który stwierdził, że zmian w twarzy NIE MA. Udałam się zatem do innego ortodonty, który powiedział mi, że nie widział mojej twarzy sprzed leczenia, a jego zdaniem ortodontycznie wszystko zostało wykonane zgodnie ze sztuką. Podobnie było z kolejnym ortodontą, do którego udałam się na konsultację. Ponieważ ze strony specjalistów ciągle słyszałam to samo, a ponadto minęły już 3 lata odkąd założyłam aparat, straciłam nadzieję na powrót do poprzedniego wyglądu mojej twarzy. Nadal bez uśmiechu W efekcie codziennie rano muszę zmuszać się do tego, aby popatrzeć w lustro. Jednocześnie mam wyrzuty sumienia, ponieważ wiem, że inni ludzie mają większe problemy, ulegają wypadkom, ich twarz jest zdeformowana itd. Ja nie potrafię pogodzić się z tym, że wydałam mnóstwo pieniędzy po to, aby pogorszyć swój wygląd. Szeroko uśmiechać też się nie potrafię – uważam, że moim zębom daleko do idealnego uśmiechu. Nadal wstydzę się śmiać, a aparat w niczym mi nie pomógł. Każdego dnia żałuję, że zdecydowałam się na jego założenie, bo byłam fajną, zadowoloną dziewczyną marzącą o prostych zębach. Teraz natomiast nie mam ani urody, ani pięknego uśmiechu. Jak mówię o tym rodzinie, to każdy powtarza: „schudłaś”, „dojrzałaś”, „jesteś starsza”. A ja mam 26 lat, a czuję się jakbym miała 40. Boję się, że twarz będzie zmieniać się już tylko na gorsze. Najgorsze jest to, że nie potrafię określić, co takiego się stało, że efekt jest aż tak zły, a twarz stała się długa i płaska. Dlaczego poszerzenie łuków sprawiło, że twarz wydłużyła się, zamiast się poszerzyć i że straciłam swoje policzki? Magda przed i po leczeniu ortodontycznym Korespondencja Po zapoznaniu się z historią Magdy na ówczesnym etapie (listopad 2017 r.) oraz większą ilością zdjęć, które nam udostępniła do wglądu, przesłaliśmy Magdzie taką wiadomość: Aktualnie możemy napisać, że po obejrzeniu zdjęć pewne zmiany w wyglądzie są zauważalne. Nie odnosimy się tu do zdjęć z czasu, gdy nosiłaś aparat, bo wtedy każda osoba ma wypchnięte wargi – co u Ciebie również jest widoczne – ale do zdjęć sprzed aparatu i po jego zdjęciu. Pewnie zdziwi Cię nasza opinia, ale uważamy, że ładniej wyglądasz właśnie po zdjęciu aparatu :). Chcemy być z Tobą szczerzy i nie piszemy tego tylko po to, by Cię pocieszyć. Przed jego założeniem żuchwa wydaje się być cofnięta, czego nie widać już po korekcie zgryzu. Coś co zauważyliśmy, to minimalne zwiększenie się odległości pomiędzy nosem a górną wargą po zdjęciu aparatu, jednak naszym zdaniem nie wpływa to negatywnie na estetykę twarzy. Pewnie trudno nam jest całkowicie obiektywnie ocenić zmianę, bo wpływ na nią ma sposób w jaki się uśmiechasz, światło zdjęcia, a także Twoja zmieniona fryzura, odsłaniająca czoło. Porównując zdjęcia sprzed i po, większe zmiany zauważamy w górnej części twarzy (oczy – zmieniające się podczas uśmiechania, odsłonięte czoło), niż w dolnej części twarzy. Zęby masz ustawione bardzo ładnie. Na zdjęciach wykonanych przed i po aparacie masz zupełnie inną fryzurę i naszym zdaniem to właśnie grzywka i jej brak sprawiają, że twarz wygląda nieco inaczej. Na niektórych zdjęciach jest też nieco inny kąt zrobienia zdjęcia i zupełnie inaczej się uśmiechasz. Naszym zdaniem o wiele ładniej wyglądasz właśnie po zdjęciu aparatu. Twarz jest pełniejsza i okrąglejsza. Magdo, nie wiemy też w jaki sposób robiłaś te zdjęcia. My natomiast czasami robimy sobie zdjęcia typu selfie i gdy porównujemy je ze zdjęciami nieobróconymi (takimi sprzed kilku lat), również wydaje nam się, że nasze twarze są zupełnie inne. Może w tym też tkwi przyczyna? Drodzy czytelnicy, jesteśmy ciekawi, co Wy sądzicie, porównując wygląd twarzy Magdy przed i po noszeniu aparatu. Czy faktycznie nastąpiła zmiana? A jeśli tak, to czy Waszym zdaniem jest to zmiana na gorsze? Podzielcie się swoimi opiniami. Ciąg dalszy nastąpi… Jeśli znajomi planują wyprostować swoje zęby, podajcie im nasz adres 😉💕! Jeśli jeszcze tego nie zrobiła(e)ś, dołącz do nas na Instagram 🌅 oraz Facebook 👍.
Po założeniu stałego aparatu ortodontycznego Pacjent dostaje od swojego lekarza pakiet wskazówek i porad, czego warto lub trzeba unikać podczas leczenia. Z pewnością warto zrezygnować ze spożywania twardych produktów, jak np. orzechy oraz ze stosowania gumy do żucia, która może owinąć się wokół metalowych zamków, powodując
W idealnym świecie moment zdjęcia aparatu ortodontycznego powinien być momentem zakończenia całego procesu leczenia. W rzeczywistości nie jest jednak tak pięknie – aby rezultaty były trwałe, musimy zastosować jeszcze terapię retencyjną. Jest to temat nielubiany, zwłaszcza przez pacjentów, ale uważam, że bardzo ważny. Każda osoba rozważająca leczenie ortodontyczne powinna wiedzieć, że istnieje coś takiego jak retencja. A także mieć świadomość, że prostowanie zębów wcale nie kończy się wraz ze zdjęciem aparatu. Czym jest retencja? Retencja to proces stabilizacji skorygowanego zgryzu. Nasz organizm jest tak skonstruowany, że nawet po wyprostowaniu zębów, one niejako „dążą” do tego, by wrócić na swoje dawne miejsce. Dzieje się tak szczególnie u osób dorosłych, którzy przez większość swojego życia mieli krzywe zęby. Po aktywnym leczeniu ortodontycznym równie ważny jest etap retencji, czyli utrwalenie jego wyników. Postępuj według ściśle według zaleceń swojego ortodonty. Po zdjęciu aparatu zleci on wizyty kontrolne oraz zaleci noszenie aparatów retencyjnych według indywidualnych wskazań. Początkowo jest to ich noszenie w dzień i w nocy, a z czasem wystarczy ich zakładanie tylko w dzień. Ważne jest by jego zaleceń ściśle przestrzegać. W przypadku ich zgubienia niezwłocznie należy się udać na wizytę w celu wykonania wycisku i nowych aparatów retencyjnych. Skąd w ogóle biorą się wady zgryzu? Przyjmuje się, że większość wad zgryzu to wady, których nabywamy jeszcze w wieku dziecięcym. Powody bywają różne: utrata mleczaków, niedorozwój kości szczęk w trakcie wzrostu, nagminne ssanie smoczków lub palców, oddychanie przez usta, jak również – bardzo często – zła pozycja języka. Nie wszyscy wiedzą np. o tym, że jeśli język nie jest utrzymywany w pozycji właściwej, to nie modeluje podniebienia twardego i szczęka nie rozwija się wystarczająco na długość i szerokość co z kolei powoduje bark miejsca na zęby i stłoczenia. Ważne jest by zanim rozpoczniemy działania ortodontyczne zastanowić się nad przyczyną rozwoju danej wady zgryzu. Okazuje się często, szczególnie u dzieci, że istnieją u nich różnego rodzaju dysfunkcje: seplenienie, otwarta buzia, nawyki itp. W takich przypadkach terapię ortodontyczną należy prowadzić równolegle z terapią logopedyczną i mioterapią, a często także z fizjoterapią. Takie działania przyczynowe i kompleksowe dają szansę na piękny uśmiech i proporcjonalną ładną twarz, u dzieci często nawet bez konieczności retencji. Rodzaje aparatów retencyjnych Jak już wspomniałam, głównym zadaniem aparatów retencyjnych jest utrzymanie rezultatów leczenia. Dzięki nim zęby i dziąsła przystosowują się do nowego, poprawnego ustawienia zgryzu. Aparaty te dzielimy na stałe i ruchome, czyli zdejmowane. Stały aparat retencyjny – to tak naprawdę drut retencyjny, który przykleja się na wewnętrznej powierzchni zębów. Plusem jest to, że pacjent nie musi pamiętać o jego regularnym zakładaniu gdyż jest on przyklejony na stałe. Natomiast minusem jest, że przyklejenie aparatu znacząco utrudnia higienę zębów. Dużo trudniej je doczyścić, kiedy musimy manewrować nitką pod drutem. W przypadku stałego aparatu retencyjnego łatwo również o szybsze osadzanie się kamienia nazębnego. Stały aparat retencyjny. Przezroczyste płytki termoformowalne – są to wyjmowane przezroczyste szyny, które obejmują całe powierzchnie zębów. Są praktycznie niewidoczne i dość wygodne, więc pacjenci bardzo je lubią. Niestety dość szybko pękają, przebarwiają się i żółkną. Przezroczyste płytki retencyjne Akrylowe płytki Hawleya – jestem zdecydowaną fanką tych aparatów. Przypominają kolorowe aparaty ruchome noszone przez dzieci, kiedyś bardzo popularne (tzw. płytki Schwarza). Aparat ten nie pokrywa powierzchni żujących i siecznych jak w szynach co stwarza dogodne warunki dla zębów do tzw osiągnięcia pełnych kontaktów okluzyjnych, czyli tzw. „dogryzienia” w odcinkach bocznych. Płytki retencyjne Ile powinna trwać retencja? Wszystko zależy od indywidualnych predyspozycji pacjenta. U dzieci i osób młodych najczęściej długotrwała retencja nie jest potrzebna, aczkolwiek wiadomo, że każdy musi się dostosować do zaleceń swojego ortodonty. U dorosłych często słyszy się, ze retencja powinna trwać do końca życia. Jeśli jednak podejdziemy do problemu przyczynowo i kompleksowo, tendencja do nawrotu leczonej wady będzie mniejsza. Może to smutno zabrzmi, ale nawet w ortodoncji trzeba pamiętać, że nie mamy nic na stałe. Całe nasze ciało starzeje się i tak samo starzeje się uzębienie. Narząd żucia podlega nieustannym zmianom i siłom, a zęby mają bardzo powolną tendencję do przesuwania się do przodu. Zdarzają się sytuacje, gdy pacjent w wieku 20 lat ma piękne uzębienie, natomiast w wieku 40 lat posiada już lekko stłoczone siekacze. Jeśli cały organizm nieustannie się zmienia, to nawet retencja nie gwarantuje efektów w 100% na stałe. Taka jest po prostu naturalna kolej rzeczy. Spotykam się z sytuacjami, kiedy pacjenci mają zaburzone funkcje, z których nawet nie zdają sobie sprawy, np. złą pozycję języka. U innych z kolei stwierdzam parafunkcje, czyli nieświadome bawienie się językiem i wypychanie go na zęby – taki pacjent powinien mieć przyklejony dożywotnio drut retencyjny, aby zapobiec wychylaniu zębów i pojawianiu szpar. Natomiast najlepszym przyczynowym wyjściem z takich sytuacji jest zaangażowanie ze strony pacjenta, czyli terapia logopedyczna i walka z nawykami. Czy każda wada zgryzu wymaga leczenia ortodontycznego? Tutaj być może Was zdziwię, ale jestem zdania, że nie wszystkie wady typu „krzywe zęby” wymagają zakładania aparatu. Jeśli pacjent ma piękny i harmonijny uśmiech oraz ładnie ukształtowane rysy twarzy i tylko nieznaczne stłoczenia, uważam, że często nie ma konieczności leczenia. Można podjąć trud około 2 letniego noszenia aparatu, a potem długoletniej retencji, ale czy zawsze ma to sens? Nie sądzę. Warto ocenić wszystkie za i przeciw już podczas pierwszej wizyty u ortodonty. Technika CAD Na koniec wspomnę jeszcze o technice CAD, czyli Coordinated Arch Development (Wielokierunkowej Jednoczesnej Rozbudowie Łuków Zębowych), o której pisałam już szerzej tutaj. Od blisko 4 lat leczę moich pacjentów tą techniką. Pacjenci dr. Raphaela Greenfielda, leczeni metodą CAD, mogą pochwalić się stabilnymi zgryzami bez retencji. Ta technika zmniejsza ryzyko nawrotu wady, bo opiera się na rozbudowaniu łuków zębowych w trzech kierunkach jednocześnie. Pozwala to uszeregować zęby w przestrzeni neutralnej, czyli w miejscu, gdzie siły języka ani warg nie będą wpływały na przemieszczenia zębów po zakończeniu aktywnej fazy leczenia ortodontycznego. Od zawsze szukam najlepszych rozwiązań dla moich pacjentów, nieustanny rozwój wiedzy stomatologicznej i ciągła chęć dokształcania sprawia, że podejście do terapii zmienia się na lepsze. Także niewykluczone, że za kilka miesięcy napiszę Wam o innym , może lepszym rozwiązaniu retencyjnym. Czuję, ze idzie nowe! 🙂
Pierwszym krokiem, który należy wykonać przed założeniem stałego aparatu ortodontycznego, jest wizyta u stomatologa. Powinien on skontrolować stan uzębienia, wypełnić ewentualne ubytki i wykonać skaling oraz piaskowanie. Konieczne będzie również wykonanie zdjęcia rentgenowskiego, które umożliwi ortodoncie ocenę ustawienia zębów.
Każdy z nas marzy o pięknym uśmiechu. Najlepiej, żeby zęby były zdrowe, śnieżnobiałe i proste. Nie zawsze tak jest, aczkolwiek o to, by były zdrowe i śnieżnobiałe jest dużo łatwiej, aniżeli o to, by były proste. Wszyscy znamy powszechne lekarstwo na krzywe uzębienie – aparat ortodontyczny. Teoria jest banalna: wizyty u ortodonty, nałożenie aparatu, odpowiedni czas, wymarzony efekt. Dzisiaj napiszę Wam, jak to wszystko wygląda w praktyce. A praktykę mam – spędziłam kilka dobrych lat z drucikami na zębach. Zastanawiam się, ilu z Was przez ostatnie dwa lata zorientowało się, że nosiłam aparat ortodontyczny. Przypuszczam, że gdyby nie kilka fotografii z szerokim uśmiechem oraz informacji na temat tych uroczych drucików, sporo osób nie zauważyłoby ich. Dodam też, że nie był to mój pierwszy aparat, a kolejny. Zacznijmy od początku… W podstawówce zaliczyłam pierwszą wizytę u ortodonty (w Przemyślu), ponieważ moje kły (górne trójki) rosły dużo wyżej, niż pozostałe zęby, co sprawiało, że wyglądałam niczym mały wampir. Nie pamiętam zbyt wiele z tamtejszych wizyt – jedynie tyle, że dostałam dwa aparaty ruchome, które powinnam nosić jak najczęściej (zapewne 24/h), aczkolwiek byłam dzieckiem, a aparat mi przeszkadzał. Skoro coś mi przeszkadzało – unikałam tego za wszelką cenę. Po pewnym czasie okazało się, że aparat ruchomy to kiepskie rozwiązanie dla mnie, zatem zostałam skierowana do ortodonty w Rzeszowie, by tym razem założyć aparat stały. Muszę dodać, że przed założeniem aparatu zostałam skierowana również do dentysty, by wyrwać jednego (zdrowego) zęba, ponieważ nie było dla niego miejsca. Należało również wyleczyć wszystkie chore zęby, gdyż w trakcie leczenia ortodontycznego zepsute zęby to spory problem. Uczęszczałam na wizyty do pewnego małżeństwa, nie pamiętam, niestety, na jakiej ulicy znajdował się gabinet. Stały, metalowy aparat kosztował w tamtym czasie (bodajże 2004 rok) ok. 1500zł za jeden łuk – o ile się nie mylę. O aparacie ceramicznym (mniej widocznym) nie było mowy. Koszt wizyty to 100zł, wizyty odbywały się co miesiąc. Za każdym razem miałam dokręcany aparat. Jedyną atrakcją był comiesięczny wybór innego koloru gumek – ligaturek, które były zakładane na zamki. Co pamiętam z tamtego okresu? Godzinę spędzoną w aucie w drodze do Rzeszowa, godzinę w kolejce (nie wiem dlaczego, ale mimo umówionej godziny u ortodonty, na miejscu zawsze spotykały nas ogromne kolejki), godzinę drogi powrotnej i ogromny ból po każdej wizycie. Pamiętam również, że w latach 2004-2006 aparaty nie były popularne, w Polsce wciąż były rzadkością, dzieci w szkole niejednokrotnie śmiały się z moich drucików. Po dwóch latach ortodonci stwierdzili, że czas pozbyć się aparatu – nie wyobrażacie sobie, jak ogromnie się z tego cieszyłam. Dostałam aparaty retencyjne – plastikowe, przezroczyste płytki, które miałam jak najczęściej zakładać na zęby. Muszę dodać, że ortodonci zostawili mi na zębach klej, co nie powinno mieć zupełnie miejsca. Przez kilka lat było wszystko w porządku, dopóki nie zaczęły wyżynać mi się ósemki. Wszystkie cztery na raz. Wylądowałam w szpitalu, gdzie dostałam zastrzyki przeciwbólowe – był tak bardzo ciężko. Mam dosyć małą szczękę, zatem nie było miejsca dla ósemek. Co za tym idzie – zęby zaczęły się ponownie wykrzywiać, zostałam zmuszona do ponownej wizyty u ortodonty. Z racji, że studiowałam już w Krakowie i spędzałam tam większość swojego czasu, postanowiłam znależć ortodontę na miejscu. Zupełnym przypadkiem na mojego maila dotarła oferta AlbusDent z aparatami ceramicznymi w dosyć przystępnej cenie. Poczytałam opinie w internecie i postanowiłam umówić się na wizytę (grudzień 2011). Na miejscu trafiłam na świetnego ortodontę – dr Klaudię Hadyś. Dosyć szybko postawiła diagnozę: wyrywamy trzy zęby, zakładamy dwa aparaty. Wyrywanie (tym razem już u chirurga!) strasznie się przeciągnęło, chodziłam z opuchniętą twarzą, dlatego aparat został mi założony dopiero w maju 2012 (najpierw górny łuk, miesiąc później dolny). Za dwa aparaty ceramiczne (praktycznie niewidoczne) zapłaciłam 3500zł, odciski łuków kosztowały ok. 100zł, natomiast wizyty (co 1,5-2 mies.) – ok. 180-200zł (w założeniu, że 100zł za jeden łuk). Podczas wizyt miałam wymieniane łuki, zakładane niewidoczne ligaturki. Wizyty trwały ok. 10-15 minut, kolejek do gabinetu nie było, wszystko przebiegało dosyć sprawnie. Do dwóch dni po wizycie nie mogłam niczego gryźć, ponieważ do tego stopnia bolały mnie zęby. Muszę wspomnieć jeszcze o wyciągach – to gumki, które należy zakładać na aparat w odpowiedni sposób wskazany przez ortodontę. Wywołują sporo bólu, często w nocy budziłam się i je zdejmowałam. Po dwóch latach noszenia aparatu, kilka dni temu pozbyłam się górnego łuku, natomiast w sierpniu powinnam pozbyć się łuku dolnego. Jak wrażenia? Sądziłam, że ciężko będzie mi się przyzwyczaić do braku aparatu, aczkolwiek niepotrzebnie sie obawiałam. Przyznam szczerze, że jestem zadowolona z efektu, choć wciąż zastanawiam się, czy nie można było bardziej przesunąć łuku w prawą stronę (choć wiem, że nie możnaby, musiałabym nosić aparat chyba całe życie). Na górny łuk jako aparat retencyjny dostałam klasyczny aparat ruchomy (taki jak na zdjęciach u góry), natomiast na dolny dostanę plastikową płytkę (również zdjęcie u góry). Koszt zdjęcia aparatu oraz aparatu retencyjnego to 400zł. Nie wiem, ile będzie kosztowało mnie zdjęcie aparatu dolnego i aparat retencyjny w postaci płytki. Wraz z aparatem retencyjnym dostałam kartkę, na której mam wypisane zalecenia dot. użytkowania aparatu -tj. przez pierwsze dwa tygodnie powinnam nosić go 24/h, później natomiast o 6 godzin powinnam skracać czas. Przez pierwsze 2-3 dni po założeniu aparatu retencyjnego okropnie bolały mnie zęby – do tego stopnia, że budziłam się w nocy i zupełnie nieświadomie zdejmowałam aparat, by móc spokojnie spać. Dzisiaj (6 dni po zdjęciu aparatu stałego) już wszystko jest w porządku, zęby mnie nie bolą, a aparat retencyjny mi nie przeszkadza. Przeraża mnie perspektywa każdej nocy spędzonej z aparatem, ale czego się nie robi… ;) Tyle o moim aparacie, teraz napiszę Wam kilka ogólnych informacji nt. aparatów. :) 1. Przez założeniem aparatu należy wyleczyć wszystkie chore zęby. 2. Często, by założyć aparat, potrzebne jest usunięcie zdrowych zębów – musicie się z tym liczyć. 3. Również, by założyć aparat, konieczne jest założenie gumek – separatorów między zęby, by zrobić miejsce na pierścienie (elementy kończące aparat z dwóch stron łuku i podtrzymujące drut). 4. Samo założenie aparatu trwa niedługo – ok. 1 godziny i zupełnie nie boli. 5. Zęby zaczynają boleć wieczorem – zarówno po założeniu aparatu, jak i po każdej wizycie u ortodonty. Da się z tym żyć, ja zażywałam środki przeciwbólowe. :) 6. Z noszeniem aparatu stałego wiążą się niestety okropne rany we wnętrzu jamy ustnej. Aparat odbija się i zostawia bolesne ślady. Najbardziej skutecznym sposobem jest wosk lub silikon, który należy naklejać na zamki. Dostaniecie go u ortodonty (za darmo), polecam natomiast zamówienie większego pakietu np. na Allegro (jedno opakowanie kosztuje ok. 1zł, zatem koszt stosunkowo niewielki, a wosk jest BARDZO potrzebny w najmniej spodziewanych momentach). Do wyboru różne zapachy! :) 7. Należy unikać jabłek – nie polecam jeść jabłek w całości, warto pociąć je na mniejsze kawałki. Są zbyt twarde i mogą spowodować odklejenie się zamków. 8. Ogólnie rzecz biorąc: należy unikać jedzenia wszystkiego, co twarde oraz klejące się. 9. Uważajcie na żywność z makiem. Wiem, że drożdżówki z makiem smakują nieziemsko (uwielbiam je!), ale mak w aparacie nie wygląda atrakcyjnie i ciężko się go pozbyć. ;) 10. Żywność oraz napoje często odbarwiają gumki (bezbarwne stają się niekiedy czerwone, różowe czy żółte) – uważajcie na to, myjcie często zęby. 11. Czym myć zęby? Są specjalne szczoteczki do aparatów (z miękkim włosiem układającym się w kształcie litery V), ja natomiast przez dwa ostatnie lata używałam klasycznej Oral B 360stopni – świetnie radziła sobie z aparatem. Niezbędna jest szczoteczka do czyszczenia przestrzeni między zębami, a aparatem (szczoteczka jednopęczkowa) – znajdziecie ją w sklepach dentystycznych, aptekach i w Rossmannie za ok. 10zł (Prokudent). Pamiętajcie również o płynach do płukania jamy ustnej z fluorem! 12. Jeśli skończyliście gimnazjum – wybierajcie białe lub bezbarwne ligaturki, kolorowe zostawcie młodszym użytkownikom aparatów. Tęcza wygląda fajnie, ale na niebie – nie na zębach. ;) (edit: Błagam, nie traktujcie wszystkiego śmiertelnie gumki wyglądają nieco nieestetycznie i przez nie Wasz aparat rzuca się bardziej w oczy.) 13. Zdejmowanie aparatu nie boli – trwa ok. 20-30min. Po zdjęciu aparatu ortodonta powinien wypolerować zęby, by były idealnie gładkie i nie został na nich klej. 14. Aparat retencyjny po zdjęciu aparatu stałego to konieczność! 15. Warto go od czasu do czasu umyć w płynie do protez. :P 16. Jeśli ktokolwiek śmieje się z Waszego aparatu – naprawdę nie warto się tym przejmować. Walczycie przecież o piękne, proste zęby! :) Jestem ciekawa, czy moi czytelnicy noszą bądź nosili aparaty ortodontyczne. Koniecznie napiszcie w komentarzach, jak to u Was wygląda! :) To chyba tyle na temat aparatów… Jeśli macie do mnie jakieś pytania dotyczące noszenia aparatu, śmiało pytajcie. Buziaki! ♥ zdj. Albusdent, Pinterest, WeHeartIt
2REOwiP. 277 140 437 44 465 484 430 70 236
gorączka po założeniu aparatu ortodontycznego